Czasy, gdy tworzenie tekstu polegało tylko na tworzeniu tekstu, minęły. Teraz arsenał copywritera składa się z szeregu programów, które mają za zadanie pomóc mu tworzyć jeszcze skuteczniejsze treści. 

Zebrałem dzisiaj prawie wszystkie narzędzia copywritera, które sam znam, które ktoś polecał, które wyskoczyły w Google pod frazą “Narzędzia copywritera” oraz kilka alternatyw.

Części z nich używam nadal. Części już nie. Część jest mi obca, ale inni polecają. 

Lista będzie rosła, tak jak moja firma (mam nadzieję) i doświadczenie. Pewnego dnia może dorobię się sensownego CRMu i poprowadzę webinar. Liczę też na sugestie czytelników w komentarzach.

Oto lista 164 narzędzi copywritera, które ułatwią Ci pracę. 

Kluczowe wnioski

  • Artykuł w momencie wyjścia z Google Docsa miał 92 153 znaki i 125 stron. To więcej niż mój e-book z patentami do zarabiania hajsu,
  • w momencie publikacji treść rozrosła się do ponad 14 000 słów,
  • musiałem go wrzucać na raty, bo WordPress wysiadał. Wklejałem po kawałku, formatowałem i kopiowałem kod źródłowy, a następnie sklejałem kod w jedną całość,
  • samo wrzucanie z przestawieniem linków na nofollow, uploadem obrazków i podmianką zajęło mi w przybliżeniu 8 godzin,
  • nawet nie chcę wiedzieć, ile tu jest literówek, i czy dobrze policzyłem narzędzia.
mem wordpress zmęczony

Tutaj są linki partnerskie

Wspominam o tym z kilku powodów. Po pierwsze, jeśli w treści jest reklama (a linki partnerskie chyba tym są), to autor musi o tym wspomnieć. W przeciwnym razie tak jak kilku influencerów w 2022 r. może dostać karę z UOKiK za brak oznaczenia reklamy.

Po drugie, staram się kierować w życiu uczciwością. Władysław Bartoszewski miał powiedzieć:

Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.

Z dwojga złego wolę powiedzieć.

Po trzecie, jestem wielkim fanem wszelkich programów partnerskich, nie tylko z powodu zarobku. Rekomendacja to bodaj najpotężniejsza reklama. Kiedy Twój dobry ziomek poleca Ci sprzęt, narzędzie, program czy produkt, kupujesz praktycznie w ciemno. Taka rekomendacja jest warta każdych pieniędzy. Producent niczego nie traci – w końcu wypłaca polecającemu część siana za klienta, którego polecający nagonił. Klient też niczego nie traci – i tak będzie płacić za dane narzędzie.

Po czwarte wreszcie nie widzę powodu, dla którego mój ziomek nie miałby zarobić. Kiedy kupowałem hosting pod Internetowe Portfolio, zarejestrowałem się z linku mojej koleżanki Ani. Ja dostałem zniżkę, a ona kasę. A zapłaciłbym tyle samo. Kiedy kupowałem roczny dostęp do ClickUpa, założyłem osobne konto, żeby zarejestrować się z linku koleżanki Eweliny. Przecież i tak będę za to bulił.

W Polsce pokutuje wredne odium do linków partnerskich i nie ma w tym niczego dziwnego. W ostatnich czasach nasrało w Internecie linkami partnerskimi aż do porzygu. Jest też coś w naszej kulturze, co wynika z PRLu, taka niechęć do czyjegoś sukcesu. „Nie dam mu zarobić, kapitaliście podłemu”. Moim zdaniem to bardzo szkodliwe. Powinniśmy się wspierać, a nie ciągnąć w dół.

I faktycznie, kiedy ziomek, czy na żywo, czy w Internecie, poleca mi coś dobrego, to dlaczego nie miałbym dać mu złapać tej złotówki?

Ja to wręcz odwracam – kiedy rejestruję się w nowym programie, pytam, czy ktoś z moich znajomych nie ma reflinka.

Ponadto ze zdumieniem zauważam, że wiele osób nie wie o programach partnerskich, że polecają oprogramowanie, a nie wiedzą o możliwości dodatkowego zarobku. Część z nich wychodzi z założenia, że nie można wszystkiego przeliczać na złotówki, ale część odpowiada:

– Nie wiedziałem, dzięki.

Sprawdź, czy Ty czasem nie korzystasz z programu lub narzędzia, które oferuje pieniądze za polecanie. Możliwe, że przez palce przeciekło Ci kilkaset złotych.

„Daniel, piszesz to wszystko, bo chcesz zarobić”

Rozumiem, że Ty nie chcesz zarabiać kasy, tak? 😉 Oczywiście, że chcę zarobić, ale zwróć uwagę, że:

  • nie polecam Ci badziewia – jeśli gdzieś jest link partnerski, to sprawdziłem każdy produkt z listy i wiem, że działa. Prędzej sczeznę, niż polecę komuś syf dla pieniędzy,
  • nie płacisz mi – płacisz producentowi za rzecz, za którą i tak zapłacisz, jeśli zechcesz używać. Ja dostaję hajs od producenta, nie od Ciebie,
  • masz dodatkowo zniżki,
  • włożyłem w ten tekst bardzo dużo pracy.

Czy napisałbym go, gdyby programy partnerskie nie istniały? Jasne, że tak!

Zanim przejdziesz do narzędzi, dwie ważne rzeczy

Copywriterom, szczególnie na początku kariery, najczęściej brakuje hajsów na różnego rodzaju narzędzia, szczególnie w modelu SaaS. Comiesięczna płatność za subskrypcję kilku programów może zeżreć znaczną część zarobków. Dlatego trzeba korzystać z okazji. 

AppSumo

https://appsumo.8odi.net/ZdW6MW

To strona z okazjami do zakupu oprogramowania. Często są na niej deale, jakich nie ma na oficjalnej stronie twórców danego oprogramowania. Możesz dostać licencję lifetime, której producent normalnie nie oferuje. 

Appsumo oferta

Dodaj do tego wszelkiego rodzaju zniżki, cashbacki i program partnerski, a w Twojej kieszeni może zostać całkiem sporo złotówek.

Nawet ma sporą sekcję darmoszek. 

Appsumo darmoszka

Po zapisie na newsletter zacząłem też dostawać maile z okazjami. 

Letyshops

https://letyshops.com/pl/winwin?ww=17284870

Mam to zainstalowane jeszcze z czasów starej pracy i podczas tworzenia tego artykułu pop-up wyskoczył mi co najmniej kilkanaście razy. 

Letyshops

Kiedykolwiek wejdziesz na stronę sklepu czy firmy, która podpięła się pod cashback Letyshops, wyskoczy Ci taki pop-up. Kliknij “Aktywuj cashback” i gdy tylko zapłacisz za zakup, na Twoje konto wskoczy pieniążek. 

Ja mam nazbierane solidne 41,48 zł. Dużo? Mało? Nie wiem, ale za hosting na lh.pl już bym sobie zapłacił i zostałoby na browarek.

Kapie? Niech kapie. Jeść nie woła 😀. 

Recenzje

Zanim zdecydujesz się na zakup jakiegoś narzędzia, warto dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Temu właśnie służą agregaty recenzji. 

Te strony przydadzą Ci się także w sytuacji, gdy będziesz robić research na temat danego oprogramowania.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że na tych stronach recenzje są nieco bardziej wiarygodne, niż w Google czy na Trustpilocie, gdzie wchodzi się tylko po to, by kogoś obsrać. 

Capterra

https://www.capterra.com/

Na tej stronie znajdziesz ponad milion zweryfikowanych recenzji.

Capterra płaci pieniędzmi za dodawanie opinii (choć nie wiem do końca, jak to działa). Wiele programów poprosi Cię o opinię na tym portalu. 

Recenzje są weryfikowane pod kątem wiarygodności i użyteczności, więc serwis nie działa tak, że możesz tam iść i dowolnie kogoś obsrać. Moim zdaniem spoko opcja, bo negatywny, nieprawdziwy feedback to w dzisiejszych czasach plaga.

Fajna opcja: porównanie oprogramowania. 

capterra

G2

https://www.g2.com/

Świetna opcja to porównanie oprogramowania. Np. wpisuję “tools similar to Hotjar” (Narzędzia podobne do Hotjar) i wyrzuca mi listę wraz z porównaniem:

G2 narzędzia jak hotjar

Trochę się podpierałem miejscami tą stroną przy tworzeniu niniejszej listy, żeby miejscami nie wyglądała biednie.

Narzędzia copywritera “Wszystko w jednym”

Część narzędzi pasowała do kilku kategorii, więc dla nich stworzyłem tę kategorię.

Mój wybór – SurferSEO

Zawiera:

  • narzędzie do edycji treści z możliwością eksportu do HTML,
  • asystent contentu,
  • asystent SEO (Grow Flow), 
  • audyt on-page,
  • keyword research,
  • content planner, 
  • antyplagiator, 
  • moduł pisania AI, 
  • cholera wie, co jeszcze w przyszłości, bo rozwijają się jak wariaty. 

Napisałem jakiś czas temu recenzję Surfera, która wskoczyła na drugie miejsce w Google.

Surfer pozwolił mi na starym blogu pisać artykuły, które złapały wysokie pozycje, zebrały ruch, zarobiły mi kasę z AdSense i pozwoliły dorwać robotę w Rankomacie.

Dlaczego SurferSEO?

Znam go najlepiej i wygodnie mi się w nim pracuje, a dodatkowo przez lata nałapałem dodatkowych benefitów, więc nie opłaca mi się rezygnować.

Contadu

https://app.contadu.com/ar/33271110c914a1fa19824b1e5edf15a9

Contadu to prawdopodobnie najbliższy zamiennik Surfera. Sławek Borowy z Asante powiedział, że jego zdaniem Contadu jest lepsze, ale Surfer ma bardziej przyjazny interfejs. 

W mojej opinii interfejs wygląda podobnie, a samo narzędzie opiera się na identycznych założeniach, choć ma też inne ciekawe funkcje. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Contadu lepiej sobie radzi ze strategią treści i wykrywaniem luki contentowej, co czyni je lepszym narzędziem dla content marketerów niż SurferSEO.

W odróżnieniu od Surfera Contadu “zalicza” deklinację słów kluczowych, czyli jeśli narzędzie każe Ci wpisać “matka”, a Ty wpiszesz “matkę”, to powinno Ci się podświetlić na zielono. 

contadu keywordy

Co do zasadności tej funkcji zdania są podzielone. Z jednej strony Google jest coraz mądrzejszy i ogarnia literówki. Z drugiej strony dokładne dopasowanie słów kluczowych też może mieć znaczenie. 

Jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie. 

Contadu ma dużą przewagę nad Surferem – jest tańsze na użytek indywidualny. Podstawowy pakiet kosztuje 19€, czyli 1/3 tego, co Surfer. Jeżeli zatem potrzebujesz narzędzia na kilka artykułów w miesiącu na swój blog, to powinien być Twój wybór. 

Ogromny plus za to, że wygrałem roczny dostęp za mema podczas Contference. To budzi mój sentyment, tak jak fakt, że ich narzędzie do pisania z wykorzystaniem AI – Neuron Writer – jest zarejestrowane z siedzibą w Zamościu, mieście, które jest mi bliskie.

Neuron Writer zarejestrowany w Zamościu

Mój wybór (prawdopodobnie) – UberSuggest

https://neilpatel.com/ubersuggest/

UberSuggest działa podobnie do Ahrefsa czy Semrusha, zdaje się nieco uboższy, ale daje radę. 

Zawiera:

  • audyt SEO, 
  • wyszukiwanie słów kluczowych, 
  • analiza linków zwrotnych. 

Pojawiał się w kilku miejscach, jako narzędzie do analizy SEO i wyszukiwania słów kluczowych. To drugie – dlatego, że ma darmowe 3 wyszukiwania dziennie. 

Dlaczego akurat to narzędzie jest moim wyborem?

Bo jako jedyne z kombajnów do SEO ma licencję lifetime. Płacisz raz – korzystasz do oporu. Po roku użytkowania UberSuggest zaczyna się spłacać względem pozostałych narzędzi. 

UberSuggest

Ja mam 3 strony (w przyszłości pewnie więcej), więc jak tylko znajdę się w potrzebie, kupie ten pakiet za 990 zł. 

Senuto

https://www.senuto.com/pl/?fpr=m6iid

Gdyby UberSuggest nie miał licencji lifetime, wybrałbym Senuto. 

Zawiera:

  • analizę widoczności i SEO, 
  • asystenta contentu, 
  • content planner, 
  • bazę słów kluczowych, 
  • monitoring pozycji w wynikach wyszukiwania, 
  • analizę SERP.

To narzędzie wysokiej jakości, bardzo użyteczne i cenowo wychodzi lepiej niż Semstorm. Miałem przyjemność pobawić się na 14-dniowym trialu i powiem tak – robi robotę. Według specjalistów ustępuje nieco Ahrefsom i Semrushom, ale do naszej roboty nie potrzebujemy więcej niż analizę słów kluczowych, analizę widoczności czy Content Planner.

Oprócz tego, co bardzo u nich szanuję, Senuto robi kozacki content marketing. Artykuł o semantycznym SEO, Raport e-commerce czy Nienazwany podcast to są rzeczy, które powinny kosztować dobre pieniądze, a oni udostępniają je za free. Sztos.

Senuto niedawno wprowadziło także asystenta treści oraz Content Planner 2.0. 

Semstorm

https://www.semstorm.com/pl

Ludziska ode mnie z pracy używają. Ja nie używam, bo działam w innych obszarach i na innych narzędziach, ale zdecydowanie Semstorm jest narzędziem wartym rozważenia, tym bardziej, że niedawno wzbogacili go o asystenta contentu. 

semstorm asystent contentu

Źródło: https://youtu.be/tGl1xMVREiY 

Zajebista w Semstormie jest baza wiedzy. Ich kanał na Youtube to złoto. 

https://www.youtube.com/c/Semstorm

Semstorm Youtube

Chodzę na webinary, kiedy tylko mogę, i zawsze jest mięso. 

Small SEO Tools

https://smallseotools.com/

Uwielbiam ten pakiet z prostego względu – jest totalnie za free. Oczywiście jakością ustępuje płatnym narzędziom, ale nie zliczę, ile razy ten pakiet ratował mi dupę, gdy któreś z płatnych narzędzi nie działało. 

Masz tam tak:

  • sprawdzanie plagiatu, 
  • analiza SEO, 
  • poszukiwanie błędów 404, 
  • konwertery tekstu, 
  • wyszukiwanie słów kluczowych,
  • analizę pisowni, 
  • generatory różnych rzeczy – logo, wizytówki, maila,
  • obróbkę obrazków.

I moje ulubione. 

Small SEO tools keyword tools

Jeśli akurat nie masz dostępu, sub Ci wygasł, płatność nie poszła, narzędzie się wykrzaczyło, albo po prostu nie chcesz płacić, Small SEO Tools jest dla Ciebie.

INK for all

https://inkforall.com/

Zawiera:

  • AI writer,
  • optymalizację SEO, 
  • asystenta contentu, 
  • content planner.

Na minus – każde narzędzie kosztuje osobno. W pakiecie, wiadomo, taniej. 

INK for all plany

W środku znalazłem 138 różnych narzędzi. Postanowiłem sprawdzić moduł do pisania z AI. 

To jeszcze nie jest to. 

INK for all AI writer

Gdy dałem sam tytuł, narzędzie zaczęło bredzić. Zrobiłem więc to, co kiedyś w Jasperze, czyli wpisałem pierwsze zdanie z sensem. Nadal nic, bełkot przedszkolaka. 

Wśród narzędzi nie widzę też asystenta contentu czy sprawdzacza plagiatu. 

Ogólny wniosek – INK jest dziwny. Albo ja go nie umiem używać.  Ale może zechcesz obadać. 

WriterZEN

https://writerzen.net/pricing

Do momentu tworzenia tego artykułu nie znałem tego narzędzia. Polecił mi je Maciek Łozowski z anatomiaslow.pl w odpowiedzi na moją wzmiankę o Surferze. 

Edytor tekstu 

Gdzieś trzeba pisać, nie? 

mem Edytory tekstu mem

Mój wybór – Google Docs

No dobra, nie do końca mój. 

Przez dwa lata pracowałem w firmie, gdzie korzystanie z Google Docsów było obowiązkowe. Do 2019 r. – tylko Word.

Ale przywykłem. Dzisiaj jak muszę coś zrobić w Wordzie, klnę, na czym świat stoi.

Dodatkowo Word wszczepia do tekstu śmieciowy kod, który robi syf na stronie internetowej.

Największą wadą, jaką mają Dokumenty Google, jest korzystanie online. Widok tych wszystkich kart i zakładek przeszkadza w utrzymaniu skupienia, ale to kwestia wprawy. Wiele osób poleca maksymalnie zubożony edytor tekstowy, gdzie nie ma niczego oprócz liter.

To dobre rozwiązanie, ale nie dla mnie. Ja się szybko przyzwyczajam i powoli odzwyczajam. Przesiądę się na inny edytor tekstu i przez pierwszy miesiąc będę klikał Ctrl + Alt + 2, żeby zrobić nagłówek H2.

Nie dzięki.

Microsoft Word

https://www.microsoft.com/pl-pl/microsoft-365/word

Gdy miałem 12 lat mama chciała, żebym na komputerze miał to narzędzie, co poprawia błędy. Bo przecież wcale nie jeździłem po konkursach ortograficznych. 

Od tamtej pory do 2019 r. Word był moim go-to edytorem tekstu. Dzisiaj używam go jedynie do podstawowego składu PDFów, bo nadaje się do tego lepiej niż Google Docs.

I to też apki desktopowej, bo online’owa się do niczego nie nadaje. W ogóle sam fakt, że apka webowa i desktopowa tak dramatycznie się różnią, to dla mnie jakieś nieporozumienie.

OpenOffice

https://www.openoffice.org/pl/

Miałem krótki epizod jeszcze za czasów pracy w ubezpieczeniach. Word zalazł mi za skórę, ale już nie pamiętam czym. A może ktoś mi go polecał? Wiem na pewno, że paru moich znajomych go używa. To pewnie jest kwestia przyzwyczajenia.

LibreOffice

https://pl.libreoffice.org/

Widziałem ten program na służbowym komputerze i to jest właściwie wszystko, co mogę o nim powiedzieć. Jeśli z niego korzystasz, będę wdzięczny za opinię w komentarzu.

Calmly Writer

https://www.calmlywriter.com/

Używam Google Docsów, bo jestem leniwy, szybko się przyzwyczajam i nie przepadam za zmianami. Ale Docsy mają jedną poważną wadę. 

Są online. 

A co się dzieje online? Podczas researchu bardzo łatwo popłynąć i utonąć. 

Calmly oferuje edytor tekstu pozbawiony dystraktorów. Jeżeli masz problem, żeby skupić się w Google Docsie czy w Wordzie, Calmly jest dla Ciebie.

Robienie notatek

Całkiem możliwe, że robię błąd, ale notatki wykonuję zazwyczaj w notesie lub zeszycie. A najczęściej odpalam Docsa, wklejam do niego potrzebne linki i zapisuję to, co akurat mam w głowie. 

Ewentualnie poza domem zapisuję w Notatkach na telefonie. 

Taki styl, jak to śpiewała Sanah. 

Notatnik

Pisać o notatnikach i nie wspomnieć o poczciwym windowsowym Notatniku? Gdzież bym śmiał. 

Notatnik to moje podstawowe narzędzie do eksportu i edycji HTML. 

Notatnik ma jeszcze jedną zaletę – czyści formatowanie. Nie żeby mi na tym zależało, lubię formatowanie, ale zdarza się, że dany CMS nie lubi tekstu z Google Docsa lub Worda i trzeba go “wyczyścić”.

Ogromny minus (co mnie wkurza) to szerokość linii. Diabli mnie biorą, gdy wiersz jest szerszy, niż ekran.

Evernote

Evernote 1

Źródło: strona Evernote

https://evernote.com/intl/pl

Ja nie używam, ale wszyscy polecają. 

Dobra opcja to synchronizacja na wszystkich urządzeniach, czyli jak natchnienie lub rozwiązanie dopadnie Cię w tramwaju, to możesz sobie zapisać notatkę na telefonie i wrócić do niej na kompie. 

Sticky notes

Zacząłem używać w pracy na inwentaryzacji za granicą do zapisywania bzdetów, bo nie wymagało Internetu, ale przestałem. 

Wiecznie mi się gubiły i zamulały kompa. 

Notion

https://www.notion.so/

Wiem, że sporo osób używa. Miałem klienta z Singapuru, który w tym siedział. Materiały nt. Grow Flow w Surferze były zapisane w Notion. Jakiś czas temu w Useletterze wysyłałem link do archiwum na Notion z materiałami na temat marketingu. 

Google Keep

https://keep.google.com/u/0/

Bardzo prosta aplikacja i w sumie dobrze. Jedna z podstawowych zasad copywritingu mówi: “Jeśli możesz coś napisać prostym językiem, to tak zrób”. 

Nawet mam jakieś stare notatki w nim.

Google Keep

Microsoft OneNote

Microsoft OneNote

Jedni mają Google, inni Microsoft. Jedni piszą w Docsach, inni w Wordzie. Jedni używają Google Keep, pozostali Microsoft One Note. 

W OneNote bardzo podoba mi się opcja zostawiania notatek głosowych, których w Google Keep nie ma.

Planowanie treści lub kampanii

To narzędzia nie tylko do planowania treści, ale także np. planowania ścieżki klienta, upsellu w trakcie kampanii sprzedażowej, czy też samej kampanii. 

Mindomo

https://www.mindomo.com/

Mindomo

To polecane przez Bartka Popiela narzędzie do tworzenia map myśli. 

Przydaje się przy planowaniu działań czy dłuższego tekstu. 

W darmowej wersji pozwala Ci stworzyć 3 mapy myśli, ale żeby je wyeksportować do PDF już musisz zapłacić. Dużo nie kosztuje, ale osobiście nie inwestuję w nią aktualnie czasu ani pieniędzy, bo ClickUp ma też mapy myśli. 

Xmind

https://www.xmind.app/features/

W darmowej wersji pozwoli Ci się pobawić, ale dla ambitniejszych projektów każe zapłacić 59,99$ rocznie.

LucidChart

https://lucid.app/

Fajne narzędzie i był to mój wybór, ale w darmowym planie daje bardzo malutko. 

Taki wykresik nakreśliłem sobie w niecałe 10 minut.

LucidChart

Do planowania płaskich struktur, czyli “Co po czym”, polecam mapy myśli. Do planowania bardziej złożonych struktur z zależnościami i różnymi opcjami wyboru lepszy będzie Lucidchart.

Analiza nagłówków

Kto z nas nie wie o tym, że 80% użytkowników Internetu czyta tylko nagłówki? Albo kto nie słyszał o zasadzie litery F? 

David Ogilvy, Ojciec Reklamy, powiedział kiedyś:

“On the average, five times as many people read the headline as read the body copy. When you have written your headline, you have spent eighty cents out of your dollar.”. 

Można to przetłumaczyć jako: “Przeciętnie nagłówki czyta pięć razy więcej osób, niż treść. Kiedy piszesz nagłówek, wydajesz 80 centów ze swojego dolara”. 

CoSchedule Headline Analyzer

https://coschedule.com/headline-analyzer

Na swojej stronie głównej mają cytat pana Davida, który podałem powyżej. 

Sprawdziłem narzędzie, za pierwszym strzałem wyskoczyło mi 65. Drugi strzał dał 72. Zielono. Biorę. 

CoSchedule Headline analyzer

Trochę na minus muszę zaliczyć konieczność rejestracji do używania programu, podania nazwy firmy i strony internetowej. Chciałoby się od razu wskoczyć do narzędzia i działać, ale rozumiem, oni też robią biznes.

Na dzień dobry dostałem 50% zniżki na ich konto premium. Fajnie z ich strony.

Sharethrough Headline Analyzer

https://headlines.sharethrough.com/

Ten sam nagłówek, którego użyłem wcześniej, osiągnął wynik 64. 

ShareThrough Headline Analyzer

Program pokazuje mocne strony, czym łechta moje ego, a jak wiadomo, ego copywritera jest najważniejsze. 

Jednocześnie po prawej stronie mam sugestie dotyczące mojego nagłówka. Spróbowałem je wprowadzić w życie. 

Sharethrough headline analyzer 78

Ciekawa zabawka, choć średnio radzi sobie z deklinacją. Ale nawet Polacy średnio sobie radzą z deklinacją.

Sharethrough we współpracy z Nielsen Neuro odkryli coś, co nazywają Context Words. 1072 słowa, które zmienią Twoje postrzeganie nagłówków. 

Headline Analyzer Monster Insights

https://www.monsterinsights.com/headline-analyzer/

Wkleiłem nagłówek, który udało mi się stworzyć wraz z analizerem Sharethrough i wynik trochę mnie zaskoczył. 

Monster Headline analyzer wynik

W tym momencie chciałbym wziąć specjalistę z Sharethrough i z Monster Insights, posadzić ich naprzeciwko siebie i niech dojdą do porozumienia, co jest dobrym nagłówkiem.

Monster Headline Analyzer

Zgodnie z powiedzeniem “każda pliszka swój ogonek chwali” zakładam, że każde z tych narzędzi ma swój potwierdzony system analizowania nagłówków. 

Szczerze powiedziawszy, aktualnie nie używam ani jednego z nich, a umieściłem je w artykule na bazie tego, co mieli inni.

Ja piszę nagłówki na czuja (w ogóle bardzo dużo piszę na czuja) i u mnie nagłówki muszą spełniać następujące funkcje:

  • zapowiadać treść, 
  • stanowić część historii,
  • przekonywać użytkownika, że jest we właściwym miejscu, i znajdzie tu odpowiedzi na swoje pytania,
  • zajawiać temat, jednocześnie nie dając odpowiedzi na wszystkie pytania, żeby skłonić do czytania,
  • łapać potencjalne słowa kluczowe wg SEO,
  • najważniejsza treść na lewą stronę.

Analizator mam w głowie. Po skończeniu artykułu siadam i czytam poszczególne nagłówki, zadając sobie pytanie: “Czy ten nagłówek skłoniłby mnie do dalszej lektury?”.

AI content, czyli treść generowana sztuczną inteligencją

Obecnie nie używam żadnego z tych narzędzi. Po kilku próbach stwierdziłem, że są jeszcze zbyt niedoskonałe, by powierzyć im ambitniejszą pracę, ale widzę potencjał. Dodatkowo Helpful Content Update z sierpnia 2022 każe mi zastanowić się jeszcze raz nad zasadnością treści AI. 

Świetnie nadadzą się do wypychania nowych stron treścią, gdzie masz dużo podstron i nie potrzebujesz ciężkiego merytorycznie tekstu.

Swoje moduły do tworzenia treści AI posiadają także SurferSEO oraz Contadu. Jedynie napomykam, ponieważ już wspominałem o tych narzędziach.

Pomyślałem, że uczciwie będzie, jak każdy z tych programów wypowie się o sobie.

Mój wybór – OpenAI

https://openai.com/api/

Wszystkie pozostałe narzędzia z tej listy opierają się na rozwiązaniach OpenAI, które z kolei używa obecnie najbardziej zaawansowanego algorytmu do tworzenia treści, czyli GPT-3. 

Początkiem roku 2023 ma wyjść algorytm GPT-4. 

Robert Kostrzewski z Surfera SEO na barcampie w Gdańsku 21.07.2022 r. powiedział ciekawą rzecz – zamiast inwestować czas, infrastrukturę i najczęściej również pieniądze w najnowszy algorytm, czasem lepiej wziąć stary i wytrenować własny model. Trudne, ale warto. 

Robert Niechciał świetnie wyjaśnia temat.

Po moich krótkich testach mogę powiedzieć tak – to jeszcze nie jest to. Jeszcze tam nie jesteśmy.

Ale będziemy. A wówczas copywriterzy podzielą się na dwa obozy:

  • tych, którzy będą wykorzystywać AI w pracy, 
  • i tych, którzy stracą pracę. 

rytr.me

Rytr na swojej stronie chwali się, że jest narzędziem pozwalającym tworzyć content wysokiej jakości w ułamku sekundy. 

Rytr no i nie podobasz mi się

No kurdę, nie. 

Gdyby napisali po prostu “treści”, mógłbym się zgodzić, ale kiedy mówią “treści wysokiej jakości”, nóż mi się w kieszeni otwiera.

Kochani twórcy Rytra, miną lata, zanim AI będzie w stanie dorównać twórcom treści wysokiej jakości. Póki co AI może stawać w szranki z początkującymi copywriterami z Goodcontent

Co Rytr miał do powiedzenia o sobie?

Rytr opis

To, co tu wytworzył, nawet ma sens, ale bardzo mi przypomina opis, który jest w okienku po lewej.

Rytr opis po lewej

Chyba za trudne zadanie mu dałem do wykonania.

Start ryting

Writesonic

https://writesonic.com/

Szeroko polecany program. 

Darmowa wersja pozwala Ci stworzyć do 2500 słów. Wystarczy do testów. Oto co Writesonic (z delikatną zachętą) ma do powiedzenia o sobie.

Writesonic opis samego siebie

Jest w tym trochę bełkotu, ale kilka zdań ma sens. 

Możesz też zdobyć dodatkowe słowa, publikując opinie nt. Writesonic. 

Writesonic słowa za opinie

Z jednej strony fajna opcja. Z drugiej jednak zakrzywia postrzeganie oprogramowania. Pełno tam będzie opinii ludzi, którzy pisali je za darmowe kredyty, a nie szczerze. 

Outranking

Miałem okazję testować, ale narzędzie ma tragiczny support. Zaczepiła mnie CEO Outranking na grupie SEO Surfers i zaproponowała testowanie ich oprogramowania. Dała mi 100 k znaków za free do wykorzystania. Problem w tym, że żeby skorzystać z Writera Premium, potrzebujesz… 100 k znaków.

Ale nie możesz z niego skorzystać, bo po wklepaniu samego tytułu zabiera Ci znaki. 

Potem przez miesiąc bujałem się z nieudanymi płatnościami, choć miałem powiedziane, że nie będą ze mnie ściągać kasy. Ich szefowa przestała odpowiadać na Messengerze. A tak bardzo chciała mnie przekonać, że są lepsi od Surfera.

Musiałem trzymać mniej niż 50$ na koncie jak ostatni kretyn.

Narzędzie zaś po prostu bredzi. 

Nie polecam, ale wspominam. Kto wie, może kiedyś prześcigną konkurencję. 

Jasper.aI

https://www.jasper.ai/

Prawdopodobnie najbardziej znany program do tworzenia AI (przynajmniej na zachodzie). 

Zdarzyło mi się go wypróbować i istotnie, pomaga. W godzinę nastukałem ponad 20 k znaków contentu. 

Ale:

  • popełnia błędy, w tym merytoryczne, 
  • przy dłuższych partiach tekstu potrafi się zapętlić albo bredzić, 
  • trzeba mu dać bardzo dobry wsad (nakreślić temat) i napisać pierwsze zdanie. 

Cena startuje od 29$ na miesiąc i spada do 24$, gdy zapłacisz za cały rok. Z tego masz 20 000 słów, czyli w moim przypadku jakieś 130 000 znaków. 

Nie ma płatnej wersji, ale ma darmowy trial. Ja już swój zużyłem, ale mam na koncie zapisane jakieś stare dokumenty, więc mogę Ci pokazać output Jaspera.

Jasper.ai output

Autorzy na newsletterze będą chcieli Cię przekonać, że nie umiesz pisać, i w ogóle to nie ma lepszego twórcy contentu niż Jasper, i nie powinniśmy kupować w życiu niczego innego, prócz ich narzędzia.

Mój drugi wybór – Copy.ai

Jeśli już czegoś używam, to właśnie Copy.ai. Dlatego, tak jak OpenAI, mogę z czystym sumieniem polecić.

www.copy.ai?via=daniel-bartosiewicz

Liczę na to, że wraz z publikacją algorytmu GPT-4, ulepszą produkt.

W darmowym planie dają Ci co miesiąc 50 000 znaków. 

Produkt ma fajną opcję – Supercharge. Copy.ai użyje wsadu z danej strony internetowej jako bazy do tworzenia treści. Przydatne, gdy chcesz stworzyć w miarę unikatowy opis produktu na bazie strony producenta albo konkurencji. 

copy.ai supercharge

A co Copy.ai ma do powiedzenia o sobie? 

copy.ai o sobie samym

Niezłe. Na pewno rozważyłbym, gdybym miał serię mało ambitnych, powtarzalnych tekstów. 

Jedyny minus – W kwestii nachalnego marketingu przez maila idą łeb w łeb z Jasperem. 

Frase

https://www.frase.io/

Parę osób polecało, więc wspominam, jednak na moje oko ustępuje konkurencji. 

Przede wszystkim nie ma darmowego planu ani darmowego triala

Frase cennik

Oczekuje 45$/miesięcznie za 10 000 znaków contentu generowanego przez AI i optymalizację 30 artykułów. 

Mało. Za 45$ mógłbym się dobrze zabawić w OpenAI.

Wtyczka SEO do WordPressa

Dla wielu osób wtyczka SEO do WP to jedyne doświadczenia z SEO. 

Mój wybór – Rank Math

Rank Math

Przez ponad dwa lata używałem Yoasta. Jakoś tak napatoczyła mi się ta wtyczka, jako najpopularniejsza. 

Ale gdy na początku 2022 r. zakładałem stronę firmową i nie miałem na niej Yoasta, zainstalowałem Rank Math. 

I zakochałem się. 

W Rank Math możesz stworzyć mapę witryny, a po wpisaniu słowa kluczowego w okienko, wtyczka podpowie Ci, czy Twoja treść jest zoptymalizowana pod SEO, czy nie. Jej wytyczne należy traktować nieco z dystansem, ale generalnie lepiej ją mieć, niż nie mieć żadnej wtyczki od SEO.

Rank Math w darmowej wersji oferuje o wiele więcej funkcji niż Yoast. Np. ustawienie obrazka pod FB w Yoast jest w wersji Pro, a w Rank Math nie

Dodatkowo w Rank Math mam dostęp do kodu Google Analytics bez grzebania w motywie, pliku robots.txt, mogę ustawić przekierowania 301 bez dodatkowej wtyczki czy grzebania w pliku .htaccess. Cudo. 

Oprócz tego Rank Math ma wsparcie treści Content AI i funkcję natychmiastowej indeksacji stron i wpisów.

Yoast SEO

Yoast SEO

Przez dłuższy czas miałem Yoasta, ale z okazji założenia nowej strony dałem szansę Rank Math i nie żałuję. 

Yoast SEO to porządna wtyczka, ale Rank Math po prostu daje więcej za free. W Yoaście możesz:

  • ustawić słowo kluczowe,
  • wpisać meta description, 
  • ustawić tytuł i URL,
  • wygenerować mapę witryny, 
  • Yoast powie Ci mniej więcej, jak jest zoptymalizowany pod SEO Twój tekst w WordPressie.

Podstawowe funkcje, ale lepiej mieć je, niż nie mieć nic. 

A jeszcze lepiej mieć Rank Math.

All in one SEO Pack

Tej wtyczki kompletnie nie znam. Może ktoś z czytelników miał przyjemność i podzieli się spostrzeżeniami. 

Używa jej 3 mln osób (czyli więcej, niż Rank Math), ale ocenę ma 4,5. 

all in one seo pack oceny

Analiza SEO

Tych narzędzi jest do cholery i trochę. Nie musisz mieć wszystkich, radzę wybrać jedno. 

Jak przyjdzie dzień, że zdecyduję się na któreś z nich na stałe, to będzie UberSuggest z jednego prostego względu – ma licencję lifetime. Płacisz 990 zł i używasz do oporu. 1000 zł to 2,5 miesiąca Ahrefsa lub Semrusha. Jeśli nie jesteś agencją, a jedynie freelancerem, to nie będziesz płacić 100$ co miesiąc za narzędzie. 

Google Search Console

https://search.google.com/search-console

Must-have osoby, która ma swoją stronę Internetową. Bez tego nie ujedziesz. Google Search Console pokazuje widoczność Twojej strony w Google, kliknięcia, wyświetlenia, pozycje i CTR.

Google Search Console

Ponadto w GSC możesz dodać mapę witryny, podejrzeć linki przychodzące, zrzec się toksycznych linków albo przyspieszyć indeksację wpisów. GSC pokaże Ci raport skuteczności Twoich wpisów w Google oraz wyrzuci błędy na stronie. 

Podpięcie Google Search Console pod stronę jest co najmniej intrygujące i na początku może sprawić problemy. W razie W pokażę Ci, jak to się robi, albo Ci to zrobię. 

Google Analytics

https://analytics.google.com/analytics/web

Kolejny must-have. 

Google Analytics pokaże Ci ruch na stronie trochę dokładniej niż Google Search Console, bo weźmie pod uwagę cały ruch, a nie tylko ruch z Google. 

Google Analytics

Odpowiednie ustawienie raportów Google Analytics pozwoli Ci przejrzeć ścieżkę użytkownika od momentu wejścia na stronę aż do momentu wyjścia wraz z czynnościami, jakich dokonał po drodze. 

Podłączenie Google Analytics jest nieco prostsze, powiedziałbym, niż GSC. W większości przypadków możesz to zrobić za pomocą np. wtyczek do SEO w WordPressie albo widżetu HTML w motywie.

Za darmo możesz odbyć darmowy kurs Google Analytics.

https://analytics.google.com/analytics/academy/

Google Tag Manager

https://tagmanager.google.com/

To narzędzie nie do końca służy analizie SEO, ale nie bardzo wiedziałem, gdzie je wstawić. 

Google Tag Manager umożliwia Ci zarządzanie tagami na Twojej stronie. Za jego pośrednictwem możesz wszczepić dowolny kod (np. śledzący) na swoją stronę bez konieczności dłubania w kodzie źródłowym strony. 

Dla Ciebie to narzędzie może być pomocne do ułatwienia analityki Twoich własnych wpisów czy landing page’y. Jak się pobawisz, to możesz sprawdzić, który guzik CTA najchętniej się kilka.

Na razie, przyznam się szczerze, nie bardzo go ogarniam, a i czasu brak, żeby się uczyć. 

Ale tak jak w przypadku Google Analytics, jest darmowe szkolenie GTM. 

https://analytics.google.com/analytics/academy/course/5

Ahrefs

https://ahrefs.com/

Jedna z najczęstszych odpowiedzi na pytanie: “Jakie narzędzie do SEO?”. Świetne narzędzie do analizy SEO, audytów, badania profilu linków, a dla nas w contencie – do analizy konkurencji. 

Ahrefs

W łatwy sposób możesz podejrzeć, o czym aktualnie pisze konkurencja, o jakie frazy walczy, jakie ma najlepsze podstrony. Ahrefs całkiem dobrze radzi sobie także z wyszukiwaniem i analizą potencjalnych słów kluczowych. 

Minus? Cena. Dla copywriterów raczej zaporowa. Możesz rozważyć zakup tego produktu, jeśli poważniej rozmyślasz o pójściu w stronę SEO, jako że to bardzo rzetelne i rozbudowane narzędzie.

SEMrush

https://www.semrush.com/

Ci, którzy na poprzednie pytanie nie odpowiadają “Ahrefs”, najczęściej odpowiadają “Semrush”.

Semrush ma bardzo dobrą funkcję badania, czy na stronę nie został nałożony filtr. To przydatne, gdy na stronie drastycznie spada ruch, 

Dla nas podobnie jak Ahrefs najbardziej przydatną funkcją będzie analiza contentu i konkurencji oraz wyszukiwanie słów kluczowych.

Semrush

Zajebiste jest też to, że możesz założyć darmowe konto z ograniczonymi funkcjami (pisząc ten artykuł, dowiedziałem się, że mam takie konto). 

Majestic

https://pl.majestic.com/

Ostatni z tzw. wielkiej trójcy SEO. 

Majestic w świetny sposób pokazuje pokrycie tematyczne strony w danej branży. To szczególnie istotne dla pozycjonowania wpisów. 

Majestic SEO

____________________________

Tu było jeszcze trochę tych narzędzi, ale z listy “Narzędzi dla copywritera” zrobiłaby się lista “Narzędzia dla SEOwca”. 

Szybki audyt strony

Zasadniczo copywriterzy nie potrzebują audytu, ale wykonanie takiego audytu może nam dać nam korzyści:

  • wyłapiesz błędy u klienta, które pozwolą Ci dopracować ofertę, 
  • wyłapiesz błędy na swojej stronie, które ułatwią Ci pozycjonowanie, 
  • wyłapiesz błędy u konkurencji – swojej lub klienta.

SEO Auditor

https://zadroweb.com/seo-auditor/

Jak na darmowy audytor dostarcza sporo informacji m.in. o:

  • przychodzących linkach, 
  • szybkości strony na kompie i mobile, 
  • autorytecie strony i domeny, 
  • mapie witryny, 
  • nagłówkach, meta description i tytułach, 
  • obrazkach, 
  • dostosowaniu pod social media.

Do podstawowej analizy w zupełności wystarczy. 

Wynik mojej strony to 72.

Zadro Web SEO Auditor

SEOptimer

https://www.seoptimer.com/

Narzędzie mówi, że moja strona jest dobra. Lubię, jak mnie chwalą. 

seoptimer

Mam 10 rekomendacji, m.in. zmniejszyć czas reakcji serwera (pozdrawiam z WordPressa) czy założyć konto na Twitterze i dodać link. 

Narzędzie sprawdziło nagłówki, tytuły, opisy, duplikację treści, linkowanie wewnętrzne, ogólnie sporo jak na bezpłatny tool. 

Premium kosztuje 19$ miesięcznie, czyli bardzo mało i w sam raz dla małych firm. 

SEObility

https://www.seobility.net/

Za darmo pozwoli Ci założyć jeden projekt, monitorować do 10 słów kluczowych w Google, sprawdzi stronę internetową do 1000 adresów URL. Na sklep czy duży portal nie wystarczy, ale na prywatnego bloga – jak najbardziej. 

SEObility

Wykryło mi duplikację treści kategorii “Content marketing” i bloga. Poprawię na dniach. Wykryło mi też duże, nieskompresowane i niezoptymalizowane obrazki. 

W opcji free dostałem całkiem szczegółowy raport. Chyba nawet go sobie zostawię. 

Premka kosztuje 50$ miesięcznie, czyli połowę tego, co duże kombajny do SEO.

Szybkość strony

Jeśli chcesz optymalizować swoją stronę pod SEO lub sprawdzić stronę klienta w poszukiwaniu miejsc do poprawy, możesz chcieć zwrócić na to uwagę. Strona, która ładuje się dłużej niż 3 sekundy, zaczyna odstraszać. A gdy odstrasza, pozycje spadają. 

Możesz to wykorzystać na swojej stronie, albo na stronie klienta, chcąc mu zaimponować. 

Ale nie ma też co się na tym fiksować. Techniczne SEO to teraz osobny dział branży i ludzie biorą bardzo dobre pieniądze za ogarnianie tych rzeczy. Jeśli nie masz dużego e-commerce, nie walczysz o fotel lidera w branży, to szybkość strony nie zrobi wielkiej różnicy. Dodatkowo wiedz o tym, że WordPressa tak do końca to nie da się zoptymalizować. Aby tylko ładowała się w miarę szybko, maks. do 3-4 sekund. 

Page Speed Insights

https://pagespeed.web.dev/

Mój wynik wygląda tak.

Page Speed Insights wynik

Pod spodem masz listę, co jest do poprawy.

Page Speed Insights możliwości

To jest tak naprawdę syzyfowa praca i gra nie warta świeczki. Narobisz się, nawściekasz, a w walce o topowe pozycje i tak bardziej istotne są jakość contentu i linki. 

GTmetrix

https://gtmetrix.com/

To jest mój wynik. 

GTmetrix

Zdecydowanie bardziej mi się podoba niż Page Speed Insights. A oto, co mam do poprawy. 

GTmetrix co jest do poprawy

Może kiedyś się pobawię. 

Pingdom

https://www.pingdom.com/

Ostatnie narzędzie, jakie znam osobiście. Ktoś polecał, ale nie pamiętam kto, chyba Marta Idczak. 

Oto mój wynik. 

Pingdom check

69. Nice. 

Pingdom dostarcza nieco więcej funkcji, niż tylko badanie szybkości strony. Ma darmowy, 30-dniowy trial, ale osobiście uważam, że dla nas to nie są takie ważne rzeczy, żeby za to płacić. Możesz się zarejestrować za free bez podawania danych karty, co uważam za spoko opcję. 

Fajna rzecz to także cotygodniowe raporty szybkości

Narzędzia do wyszukiwania słów kluczowych

Od właściwego doboru słów kluczowych zależy pozycja treści w Google. Jeśli wybierzesz zbyt trudną frazę, Twoja strona utonie w morzu konkurencji. Jeśli wybierzesz frazę bez wyszukiwań, istnieje ryzyko, że nikt nie wejdzie w ten artykuł, przez co stracisz czas i pieniądze. Pół biedy, jeśli robisz to dla siebie, ale gdy robisz dla klienta…

Wszystkie kombajny do SEO, które podałem wcześniej, czyli Ahrefs, Semrush, Senuto czy UberSuggest też mają sowite moduły do wyszukiwania słow kluczowych. Tutaj podaję narzędzia skoncentrowane stricte na wyszukiwaniu słów kluczowych.

Mój wybór – Keywordtool.io

https://keywordtool.io/

Jedno z moich ulubionych narzędzi, ponieważ dość wiernie ukazuje poziom konkurencyjności danej frazy. Pozostałe narzędzia lubią czasem kłamać, przez co możesz się władować na trudną frazę, myśląc, że jest łatwa.

keywordtool.io

Kiedyś to narzędzie miało więcej funkcji, np. analizę konkurencji albo content gap. Teraz ma tylko wyszukiwanie słów kluczowych.

Na plus – nie tylko Google.

Google Keyword Planner

https://ads.google.com/intl/pl_pl/home/tools/keyword-planner/

To jedno z bardziej przydatnych narzędzi do wyszukiwania fraz kluczowych, gdy nie masz niczego innego pod ręką.

Planer słów kluczowych od Google ma jedną zaletę, której nie mają inne narzędzia – dane pochodzą wprost z wyszukiwarki Google.

Google Keyword Planner

Google Trends

https://trends.google.pl/trends/?geo=PL

Kolejne darmowe narzędzie od Google, które pozwoli Ci określić aktualne trendy w wyszukiwarce i pokaże liczbę miesięcznych wyszukań.

Dla copywriterów średnio przydatne, ale dla osób prowadzących kampanie marketingowe (zwłaszcza sezonowe) – niezbędne.

Google Trends

Long Tail Pro

https://longtailpro.com/

Nigdy mi z nim nie było po drodze, ale wiele osób poleca, szczególnie do wyławiania fraz długiego ogona z niską konkurencyjnością. To przydatne w content marketingu w trudnych branżach.

Answer The Public

https://answerthepublic.com/

Wiele osób poleca to narzędzie i ja też postanowiłem o nim wspomnieć, choć osobiście go nie lubię. Answer The Public pokazuje zapytania w Google, które ktoś wpisał. 

Answer the public

Największą wadą Answer The Public jest to, że nie pokazuje liczby miesięcznych wyszukiwań. Fraza, którą widzisz, może mieć 1000, 100 lub 10 wyszukiwań, a może to być też fraza, którą ktoś gdzieś kiedyś wpisał i nikt więcej jej nie będzie wyszukiwał. 

Oprócz tego obecnie w darmowym planie daje tylko 2 zapytania dziennie. 

ATP używam wyłącznie w sytuacji, gdy desperacko potrzebuję pytań do sekcji FAQ i nigdzie indziej nie mogę ich znaleźć. 

Ahrefs free keyword generator

https://ahrefs.com/pl/keyword-generator

Na to narzędzie trafiłem w trakcie pisania jednego z artykułów i uważam, że jest świetne. 

Free Keyword Generator to bezpłatny wycinek wspomnianego Ahrefsa. Pokaże Ci statystyki danego słowa kluczowego, podobne słowa kluczowe, miesięczną liczbę wyszukiwań i trudność frazy. Na nasze potrzeby wystarczy w spokojności. 

Ahrefs free keyword generator

To jedno z lepszych darmowych narzędzi.

Hoth 

https://www.thehoth.com/keyword-gap-analysis/

Trafiłem na to narzędzie przypadkiem i zauroczyło mnie. Proste, szybkie, łatwe. Jak nie masz nic innego do analizy luki contentowej pod ręką, to Ci wystarczy.

SEOquake

https://www.seoquake.com/index.html

To nie do końca narzędzie stricte do wyszukiwania słow kluczowych, a bardziej służy analizie gęstości słów kluczowych na stronie – Twojej lub konkurencji. Przyda Ci się, jeśli nie masz Surfera, Contadu lub innego asystenta contentu.

Narzędzia do sprawdzania poprawności językowej

Sprawdzanie tekstu pod kątem poprawności językowej to nasz obowiązek, a ogarnięcie całego zakresu zasad pisowni w języku polskim to karkołomne zadanie. Ortografy to nie wszystko. Często powtarzam, że:

Wysłać do klienta tekst z literówką, to jak iść na randkę i się nie umyć.

Zawsze po napisaniu tekstu trzeba go przejrzeć.

Cóż byśmy bez nich zrobili? Andrzej Pilipiuk, jeden z bardziej znanych polskich pisarzy, gdy pisze “na surowo”, sadzi byki niemiłosiernie. Jarek Kaniewski w jednym ze swoich Myków też przyznaje, że z polskiego był słaby, i pisze z błędami. 

Oni mają korektorów. My mamy narzędzia do analizy treści. 

Narzędzia do sprawdzania poprawności językowej

Oczywiście używanie narzędzi nie zwalnia Cię z obowiązku przeczytania tekstu jeszcze raz przed wysłaniem do klienta. 

Ale wymienione poniżej narzędzia zdecydowanie ułatwiają poprawianie pomyłek na bieżąco podczas tworzenia tekstu.

Mój wybór – LanguageTool

https://languagetool.org/pl

W LanguageTool bardzo cenię fakt, że obsługuje wiele języków, i działa w tym automatycznie. Jeśli wyjdę teraz z tego artykułu i pójdę pisać po angielsku, LanguageTool nadal będzie sprawdzać moją pisownię. 

W wersji darmowej sprawdzi podstawową poprawność tekstu do 10 000 znaków. 

Posiada wtyczkę do Chrome i w mojej opinii jest to jedno z najlepszych, obecnie dostępnych rozwiązań. 

Grammarly

https://www.grammarly.com/

Nawet angielska interpunkcja mi się poprawiła (ale za to polska poleciała). Jednakże nie widzę różnicy między free a premium, żeby być skłonnym za to płacić. 

Grammarly

Grammarly ma wtyczkę do Chrome, która będzie Ci sprawdzać każdy tekst, jaki wpisujesz w przeglądarce Chrome, np. komentarz na Facebooku czy treść maila. Aczkolwiek znaczek wtyczki bywa upierdliwy, bo zasłania część boxa. 

Nie ma też wersji polskiej, więc przyda Ci się jedynie do tworzenia treści po angielsku. A antyplagiat ssie.

Nie używam od ponad roku, więc jeśli coś zmieniło się na plus, a ja o tym nie wiem, to przepraszam. 

Jasnopis

https://www.jasnopis.pl/

Jasnopis to narzędzie nie tyle do sprawdzania poprawności językowej, co do analizy złożoności tekstu.

Jasnopis co sprawdza

Powie Ci, jak się czyta Twój tekst, czy jest zrozumiały, czy używasz trudnych słów i ewentualnie czym je zastąpić. 

Świetna sprawa, biorąc pod uwagę fakt, że copywriter powinien pisać maksymalnie prostym językiem, bez udziwnień. 

Oto analiza powyższego fragmentu. 

Jasnopis analiza fragmentu

Minusem jest to, że w wersji demo pozwala sprawdzić jedynie 3600 znaków, czyli raczej niewiele.

Hemingway

https://hemingwayapp.com/

Hemingway to taki zagraniczny Jasnopis. Aplikacja bardzo polecana szczególnie przez copywriterów z innych krajów. Sprawdźmy, co myśli o mojej twórczości. 

Hemingway

Fajną opcją w Hemingwayu jest ocena poziomu trudności tekstu. Generalnie jako copywriterzy chcemy pisać prostym językiem, więc Grade 5-6 jest optymalne. Jeśli jest powyżej tego, warto uprościć. 

Instatext

https://instatext.io/

Instatext w wersji demo pozwoli Ci sprawdzić i ulepszyć do 20 000 znaków, by zdobyć Twoją sympatię. 

Moją wzbudziło. Oto co zrobiło ze wsadem, który dałem do analizy w Grammarly. 

Instatext

Narzędzie kosztuje 45 zł miesięcznie przy zakupie na rok. Przy płatności miesięcznej – 109 zł. Sporo, ale wiesz za co płacisz. 

Ma też całkiem przyjemną wtyczkę do Chrome.

Ortograf

https://www.ortograf.pl/

Kolejne polskie narzędzie do sprawdzania pisowni. Pochodzenie z polski jest na plus, bo, jak wiesz, nasz język jest specyficzny.

Narzędzie obsługuje 28 języków, w tym np. angielski czy francuski. Super. Sprawdźmy, co ma do powiedzenia na temat fragmentu tego artykułu. 

Ortograf sprawdzenie pisowni

Generalnie jak widać – piszę poprawnie. Na minus – nie wiedzieć czemu, Ortograf zaznaczył mi skrót “nt.” jako prawdopodobny błąd. 

Nie podoba mi się także brak sugestii. Fajnie, że zaznacza błąd lub prawdopodobny błąd, ale skąd mam wiedzieć, jak poprawić? 

Polszczyzna.pl/iKorektor

https://polszczyzna.pl/

https://ikorektor.pl/

Piszę o dwóch narzędziach w jednym punkcie, ponieważ w rzeczywistości to jedno i to samo narzędzie. iKorektor dostarcza moduł sprawdzania pisowni stronie Polszczyzna.pl.

Sprawdźmy fragment mojego tekstu.

polszczyzna.pl ikorektor

Nie jest ze mną tak źle, jak widać. 

Copywritely

https://copywritely.com/

Kolejne narzędzie bardzo polecane przez zagranicznych copy.

Na plus – sprawdza wiele aspektów Twojego tekstu, czyli poprawność językową, optymalizację pod SEO czy unikatowość. 

Na minus – kiepsko sobie radzi z językiem polskim.

copywritely

Nic dziwnego, anglojęzyczni copywriterzy raczej rzadko piszą po polsku. 

W wersji darmowej sprawdzisz do 5 tekstów dziennie za free. Płatna wersja bez limitów zaczyna się od 18$ na miesiąc. 

ProWritingAid

https://prowritingaid.com/

Za granicą polecają. Niestety, nie daje free triala, więc nie miałem jak przetestować. 

Na plus:

  • rozszerzenie do Chrome, 
  • licencja lifetime dla cebulaków. 

Za rejestrację dorzucają 25-stronicowego e-booka na temat autoredakcji. 

Odmiana

https://odmiana.net/

Swój poziom znajomości języka polskiego określiłbym jako przyzwoity i na co dzień wysławianie się w rodzimym języku nie sprawia mi problemów. Czasem jednak i ja mam mindfuck. 

Pod koniec tego artykułu pisałem o wtyczce do WordPressa służącej do edycji… no właśnie. Stylów CSS? Styli CSS? Jak brzmi, kurdę, ten dopełniacz liczby mnogiej rzeczownika styl?🤔

Odmiana.net

Chyba znalazłem nowego przyjaciela. 

Narzędzia do synonimów

Copywriterzy dzielą się na dwie grupy:

  • tych, którzy nie dopuszczają powtórzeń, 
  • i tych, którzy mają to gdzieś. 

Jedną z pierwszych lekcji, jakie odebrałem, zaczynając pisanie do Internetu, było to, że:

  • klient ma w dupie, czy jest ładnie, 
  • Google ma w dupie, czy jest ładnie. 

Generalnie wyszukiwarka nie będzie karać Twojego tekstu za powtórzenia, o ile to nie jest keyword stuffing

Paweł Tkaczyk też zwraca uwagę na to, że w opisie produktów nazwa produktu powinna padać często i gęsto, szczególnie na początku. Także Joanna Wrycza-Bekier w książce “Magia słów” podkreśla znaczenie powtórzeń w tekstach. 

Niemniej jednak często znajdziesz się w sytuacji, gdy desperacko potrzebujesz synonimu, bo wiesz, że jak jeszcze raz napiszesz “unikatowy”, to podetniesz sobie żyły kartką papieru. 

I tu z pomocą przychodzą narzędzia do synonimów

Mem Synonimy

Synonim.net

https://synonim.net/

Pierwszy z brzegu słownik synonimów. Od razu poddałem go próbie. 

Synonim.net

Fajna opcja to synonimy z podziałem na grupy znaczeniowe. 

Rozbawiło mnie słowo “dramat” jako synonim słowa “produkt”. To bardzo prawdziwe, gdy wspomnę niektóre teksty, jakie zamawiałem. 

Synonimy.pl

https://www.synonimy.pl/

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to nieco biedniejszy rywal synonimy.net. Oto, jakie synonimy słowa “produkt” dostałem. 

Synonimy.pl

Nie wiem też jakim cudem pomimo AdBlocka widzę reklamę. 

Narzędzie podaję jedynie jako alternatywę. Poprzednie jest lepsze.

Polski Słownik

https://polski-slownik.pl/

Narzędzie zawiera:

  • hasła do krzyżówek, 
  • wyszukiwarkę rymów, 
  • słowa do scrabbli, 
  • synonimy. 
polski slownik.pl -

Na wstępie zwraca moją uwagę bardzo upierdliwym bannerem cookies. Pop-up wyskakuje przy każdym przeładowaniu strony, więc jeśli nie jesteś fanem ciasteczek, to tego narzędzia nie polubisz.

Dostałem sporo synonimów. 

Polski Słownik

Ale z uwagi na irytujące ciasteczka, chyba tam nie wrócę. 

To też jest protip dla Ciebie – jak będziesz zakładać swoją stronę, zadbaj o pozytywne doświadczenia użytkownika. Bo w przeciwnym razie obsra Cię w Internecie.

Bonus: RhymeZone

https://www.rhymezone.com/

Znam copywriterów, którzy piszą teksty piosenek. Wiadome jest również, że rymowanki lepiej zapadają w pamięć np. w przypadku haseł reklamowych. 

RhymeZone pomoże Ci w znalezieniu rymu. 

RhymeZone

Niestety z językiem polskim radzi sobie średnio. I trzeba uważać, żeby nie utknąć, bo to wciągające. 

Liczenie słów i znaków

Osobiście używam do tego Google Docsa. Ma licznik słów a znaki pokazuje po wciśnięciu skrótu Ctrl + Shift + C. 

Ewentualnie posiłkuję się Surferem, który na pasku bocznym pokazuje ile mam znaków/słów. 

W pozostałych tekstach, które piszę dla siebie, przeważnie nie patrzę na znaki.

Wiem, że Word też posiada funkcję liczenia słów i znaków. 

Wordcounter.net

https://wordcounter.net/

Wkleiłem do okienka niniejszy artykuł na tym etapie tworzenia. 

Wordcounter.net

Fajna opcja w Wordcounter to Keyword Density, czyli gęstość słów. Działa to nieco podobnie do SEOQuake, o którym będę pisał pod koniec. Szacowany czas czytania też wygląda użytecznie.

30 minut czytania wygląda nieco przerażająco, tym bardziej że to jeszcze nie koniec. Stopień złożoności – absolwent college’u. 

Dziwne, wydawało mi się, że piszę prostym, wręcz chłopskim językiem. 

Character Count Online

https://www.charactercountonline.com/

Podaję to głównie jako alternatywę dla Wordcounter.net. Liczenie znaków nie jest dla mnie jakimś szczególnym game changerem.

Jeśli chodzi o artykuły blogowe, to mają być tak długie, żeby wyczerpać temat. A tekstów sprzedażowych w ogóle nie liczy się na znaki.

Character Count Online

Narzędzia do wykrywania plagiatu

Być może chcesz się sprawdzić. A być może Twój klient czegoś szuka. Możliwe, że masz podwykonawców, i nie do końca im ufasz. Systemy do wykrywania plagiatu to teraz Twoi sojusznicy.

Mem plagiat

Google

Daruję sobie wstawianie linka. 

Kiedy chcesz sprawdzić z grubsza stopień plagiatu, wystarczy że weźmiesz fragment tekstu i wkleisz go w pole wyszukiwania Google. Jeśli Google wyrzuci wynik bliźniaczo podobny do wklejonego tekstu, masz do czynienia ze skopiowaną treścią. 

Google plagiat

Fajna opcja: w ten sposób możesz też wyszukiwać inne, konkretne wyniki. Np. masz dwa zdania tekstu i chcesz znaleźć cały artykuł. Wklej go do Google i gotowe.

Quetext

https://www.quetext.com/

Zawsze powtarzam – to narzędzie jest tak ostre, że znajduje plagiat nawet tam, gdzie go nie ma.

Miałem przyjemność się nim pobawić. 

Za darmolca sprawdzisz do 2500 słów

Quetext 1

Szczerze powiedziawszy, jeśli miałbym wziąć jakiekolwiek płatne narzędzie do plagiatu, to wybrałbym właśnie Quetext.

Copyscape

https://www.copyscape.com/

To narzędzie do monitorowania sieci w poszukiwaniu contentu Twojego autorstwa. 

Copyscape

Jak widzisz, ktoś mi podsowiecił kawałek polityki prywatności. 

Wiele osób poleca Copyscape jako narzędzie do sprawdzania, czy ktoś nie zainspirował się za bardzo Twoim tekstem. Jest to niestety narzędzie płatne, ale warte tych pieniędzy. 

Fajna opcja: Copysentry. Program będzie monitorować sieć i w momencie, gdy pojawi się plagiat Twojego tekstu, da Ci znać.

Siteliner

https://www.siteliner.com/

Siteliner sprawdzi duplikację treści wewnątrz Twojej witryny. To narzędzie bardziej do sprawdzania samego siebie. Zdarza się, że zapomnisz, albo strony Ci się zdublują. 

Siteliner to wykryje. 

Siteliner

Fajna opcja: Siteliner znajdzie też uszkodzone linki. Wiele innych narzędzi z tej listy też to potrafi, niemniej jednak miłe udogodnienie.

Rapidus

https://rapidus.org/

Na pierwszy rzut oka narzędzie wygląda kozacko i profesjonalnie.

Nie udało mi się go sprawdzić za free, dlatego jedynie załączam cennik. 

Rapidus cennik

Reklamuje się jako nielimitowany program do sprawdzania plagiatu.

Brakuje mi w nim opcji dodania surowego, skopiowanego tekstu. Program każe dodać plik. 

Plagiarism Search

https://plagiarismsearch.com/

Przy rejestracji każe podać numer telefonu, czego bardzo nie lubię. 

Wersja próbna pozwala sprawdzić do 300 słów. To niewiele. 

Plagiarism search

Ale narzędzie wydaje się solidne.

PlagiaShield

https://plagiashield.com/?via=daniel

Narzędzie wydaje się spoko. Na pierwszy rzut oka służy raczej do zabezpieczania strony internetowej przed kradzieżą treści bardziej niż do sprawdzania samego tekstu. 

Wersja darmowa daje Ci miesięcznie 10 skanów w sumie do 2000 słów i jeden skan domeny do 100 adresów URL.

Plagiashield cennik

I, co rzadko mi się zdarza, muszę przyznać, że mają bardzo estetyczną stronę. 

Podoba mi się to narzędzie, zostawię je sobie. 

Narzędzie do Badania zachowania na stronie

Programy tego typu to złoto jeśli chodzi o badanie konwersji na stronie – np. na ofercie sprzedażowej, landing page’u czy opisach produktów. Widzisz dokładnie, jak użytkownik przeglądał stronę, na czym zatrzymywał wzrok, co klikał i w którym momencie wyszedł. To pozwala Ci orzec, które elementy strony są w porządku, a które należałoby poprawić. 

Mem Narzędzia do badania ruchu na stronie

HotJar

https://www.hotjar.com/

Instalacja HotJara polega na wszczepieniu fragmentu kodu do kodu źródłowego strony. Możesz to zrobić poprzez Google Tag Manager, instalacja jest do bólu łatwa i intuicyjna.

W ofercie HotJar znajdziesz:

  • mapy ciepła, 
  • feedback i ankiety, 
  • nagrania, 
  • szereg integracji.

HotJar oferuje 3 rodzaje map ciepła:

  • mapy kliknięć,
  • mapy ruchu myszką – jak użytkownik porusza się po stronie,
  • mapy scrollowania, czyli gdzie użytkownik się zatrzymuje, co przykuwa jego uwagę. 

Oprócz tego możesz zlecić narzędziu wykonanie nagrania z zachowania użytkownika na stronie. 

Cena HotJara zależy od liczby rejestrowanych sesji i funkcjonalności, które dzieli na “Observe” oraz “Ask”. Podstawową wersję możesz mieć za free. Pełny pakiet to 114 € miesięcznie.

Miałem, widziałem, fajnie to wygląda. 

Aczkolwiek dla nas, copywriterów, na prywatny użytek, dopóki nie mamy własnych sklepów i produktów cyfrowych, to narzędzie to overkill. Może jednak przydać się naszym klientom.

Minus – obecność kodu śledzącego na stronie, trochę ją spowalnia.

CrazyEgg

https://www.crazyegg.com/

To narzędzie szczególnie poleca Neil Patel. CrazyEgg Oferuje:

  • mapy ciepła, 
  • nagrania ścieżki użytkownika, 
  • testy A/B, 
  • analizę ruchu, 
  • wyłapywanie błędów, 
  • badania/ankiety.
Crazy Egg heatmap

Yandex Metrica

https://metrica.yandex.com/

-

To narzędzie to taki Yandexowy odpowiednik Google Analytics.

Yandex Metrica oferuje znacznie więcej, niż tylko śledzenie zachowania użytkownika na stronie, ale w tym kontekście najczęściej pojawia się w dyskusjach. 

Największą popularność zyskało w rodzimej Rosji.

Program wydaje mi się brzydki, ale to akurat nie ma znaczenia.  

Mouse Flow

https://mouseflow.com/

Mouse Flow robi ciekawą robotę, bo pozycjonuje swoje reklamy na brandowe frazy konkurencji.

Za ten nagłówek należy im się szacun. Śmiechłem. 

Mouse Flow nagłówek

A oto ich oferta.

Mouse flow oferta

Nie wiem, czy bym nie kupił ich produktu, gdybym takiego potrzebował. Zawsze doceniam dobry, pomysłowy marketing. 

Smart Look

https://www.smartlook.com/

Ma darmową wersję do 1500 sesji miesięcznie w tym:

  • 3 mapy ciepła, 
  • 2 eventy,
  • 1 lejek,
  • przechowanie danych przez miesiąc. 

Możesz przetestować dowolny plan przez 10 dni za darmo.

Oto, co zawiera:

Smartlook co zawiera

Cenowo wygląda podobnie do Mouse Flow i dużo lepiej, niż HotJar. 

System zarządzania zadaniami

Te narzędzia mają bogate opcje integracji z innymi aplikacjami, o których chętnie bym pomówił, ale to nie jest temat na dzisiaj.

mem program do zarządzania zadaniami

Mój wybor – ClickUp

https://clickup.com/?fp_ref=pkna8

ClickUp to moje centrum dowodzenia. Mam wypisane wszystkie zadania, statusy, gdzie jestem z taskami, z czym jestem w dupie, co mam do zrobienia, co komu zleciłem, ile znaków nastukałem. Możliwości jest ogrom, a ja nie znam pewnie nawet 5%.

d213fEOkvUTPZ3qPDo04Hmj6JaD9RBTM5RHfvCYZXBILp87l9oN0HVnoCi8mKizfXFahn96qmYIqpyn4LqQ5My DBfyRz7Jt6SGku85cV7qSb409U5hqkZDNon jaiT4QDUsqMUsYSHcxvZC0AC5ieT1b8BV aPEBExsflXzNyPfsEvaxv fprSI4A -

ClickUp ma najlepszy stosunek cena/jakość moim zdaniem. Daje Ci najwięcej w darmowym planie i ma najtańszy płatny plan. Korzystałem z niego na etacie. To nie jest najlepsze narzędzie, czasem się zacina, czasem nie wiadomo, o co chodzi, ale podsumowując całość, pokonuje konkurencję.

Monday

https://monday.com/lang/pl/

Monday.com

Monday był pierwszym narzędziem, jakiego używałem, i pękało mi serce, gdy przechodziłem na ClickUpa. Jest bardzo wygodne, płynne, przejrzyste i intuicyjne. Ale…

To te małe rzeczy. 

Monday jest jak przysłowiowa piękna, zabawna dziewczyna, która ma kilka irytujących wad, np. mlaska przy jedzeniu i przekłada Ci rzeczy z miejsca na miejsce, przez co nie możesz z nią wytrzymać.

Po pierwsze, w darmowym planie masz maks. 200 elementów. Jeśli dużo pracujesz, to Ci się wyczerpie po kilku miesiącach i wtedy stajesz przed dylematem:

  • kupić płatny plan, 
  • przenieść się gdzie indziej. 

Możesz zapraszać ludzi do Mondaya, co zwiększy Twój limit o kolejne 200 elementów za osobę. Możesz nawet używać różnych kont Google w tym celu. Ale prędzej czy później i tak będzie trzeba przejść na płatny plan. 

A to 8$ miesięcznie. ClickUp 5$. 

ClickUpa znam z pracy i moja przyjaciółka Ewelina go używa, więc mogła dać mi reflinka.

ClickUp ma lepszy program partnerski. Monday daje tylko jakieś grosze. 

Asana

https://asana.com/pl

Dla wielu osób Asana jest synonimem narzędzia do produktywności. Fajnie mi się na niej pracowało, dopóki nie wykorzystałem triala. W tym momencie straciłem dostęp do swoich zadań. 

W planie za free nie ma customowych pól – jest tylko zadanie, wykonawca i deadline. Bieda.

Mam wrażenie, że wiele osób korzysta z niej, bo nie wie, że można inaczej.

Oprócz tego narzędzie jest stosunkowo drogie na tle konkurencji. Asana kosztuje 10,99€, gdzie cena za ClickUpa i Trello w planie rocznym to 5$, Monday 8$. 

Asana cennik

W Asanie dodatkowo nie podoba mi się fakt, że w cenniku oferuje darmowy plan, ale kiedy po wykorzystaniu 30-dniowego triala chcę go wybrać, to nie mogę. Te informacje są trochę niespójne albo to ja jestem idiotą. 

Trello

https://trello.com/pl

Trello całkiem sporo daje w darmowej wersji, aczkolwiek odrzucił mnie brak widoku listy. Za to trzeba zapłacić. 

Ustawianie deadline’ów też jest dość upierdliwe. Ale, jak to się mówi, “Nie ma psa, to kot musi szczekać”.

Za free możesz mieć do 10 tablic. 

Z kartami da się żyć, ale co to za życie? 

Na plus muszę oddać to, że tło bardzo mi się podoba.

Trello

Bitrix24

Miałem okres przejściowy, gdy wyszedł mi darmowy trial w Asanie, gdzie poszukiwałem narzędzia. Natknąłem się po drodze na Bitrix24, który reklamował się szerokimi darmowymi featurami. 

Niestety po kilku dniach używania uderzyło mnie to, jak bardzo to narzędzie jest skierowane do IT, Agile, scrumów itd. i pomimo kierowania oferty do użytkowników zwinnej metodyki, samo narzędzie zwinne nie jest. 

Od tamtej pory nie zaglądam. 

Jira

https://www.atlassian.com/pl/software/jira

Królowa IT. Mój szwagier, obecnie full-stack developer pracuje w Jirze. Programistów też z ciekawości pytam, w czym najbardziej lubią pracować, to mówią, że w Jirze. 

Widziałem również, że paru copy polecało Jirę pod postami na FB z pytaniem o tego typu narzędzie. Niestety, aktualnie jestem na takim etapie z ClickUpem, że nie opłaca mi się przeskakiwać. 

Ma darmowy plan, ale też nie mogę pozbyć się wrażenia, że podobnie jak Bitrix24, Jira jest narzędziem skierowanym do IT. 

Nozbe

https://nozbe.com/pl/personal

Słyszałem wiele dobrego o Nozbe, tylko zwyczajnie mi się nie napatoczyło. Jest jednym z trzech narzędzi, które Bartek Popiel wymienia za każdym razem obok Asany i ClickUpa.

Dobra cena – 19 zł za miesiąc w planie rocznym, i 24 zł w rozliczeniu miesięcznym.

ClickUp

Na plus – twórcą narzędzia jest Polak, Michał Śliwiński. To może być narzędzie dla lokalnych patriotów. 

Narzędzia produktywności

Tworzenie treści to praca wybitnie kreatywna, również wtedy, gdy twórczo przepisujesz treści z Internetu. Trzeba się skupić, a rozpraszacze (w szczególności media społecznościowe) to Twój wróg. 

Poniżej wymieniam sojuszników, którzy pomogą Ci w walce z rozpraszaczami. 

Z tego miejsca chciałbym pozdrowić Bartka Popiela, autora kursu “Liczy się czas”, który mi te rzeczy pokazał. Nie wywdzięczę Ci się, stary.

Mem narzędzia do produktywności

Mój wybór – Go Fucking Work

https://www.gofuckingwork.com/

Go Fucking Work to wtyczka, która w niewybrednych słowach będzie Ci przypominać, że czas się brać do roboty. 

Go fucking Work

Ma jednak jeden poważny minus – da się ją zapauzować, dlatego rozważam zmianę. 

Mój wybór – BlockYoutubeFeed

Block Youtube Feed

Jakiś czas temu potrafiłem wejść na Youtube, żeby sprawdzić jedną rzecz i wsiąknąć na półtorej godziny. Spece z Youtuba wiedzą doskonale, co podsunąć użytkownikowi pod nos, żeby został dłużej i obejrzał więcej reklam. 

Na szczęście spece z Block Youtube Feed zaradzili temu. Dzięki nim mój Youtube wygląda tak:

Block Youtube Feed

A gdy wchodzę na Youtuba, wita mnie goła ściana. 

Blok youtube feed main

Nie potrafię powiedzieć, ile czasu i pieniędzy zaoszczędziła mi ta wtyczka.

Kill News Feed

Kill News Feed – link

Kill News Feed działa tak jak poprzednia wtyczka, ale w stosunku do mediów społecznościowych. Dzięki niej mój feed na Facebooku wygląda tak:

Kill News Feed

Jeśli czujesz, że tracisz na fejsie nienormalne ilości czasu, ta wtyczka jest dla Ciebie. Włącz ją chociażby na czas pracy. 

Mój wybór – Pomofocus

https://pomofocus.io/

Praca w blokach czasowych to metoda polecana przez ekspertów i trenerów produktywności na całym świecie. Metoda Pomodoro to jedna z metod. 

Pomofocus jest webową apką, która to ułatwia. Ustawiasz sobie czas pracy, długość przerwy, co trzy cykle przerwa jest dłuższa. Dzięki temu pod koniec dnia nawet po dłużej niż 8 h pracy czujesz się rześko. Polecam.

StayFocusD

http://StayFocusD

Ta aplikacja działa podobnie do GoFuckingWork, tylko zamiast blokować dostęp do stron bluzgami, wydziela Ci czas na korzystanie z danych stron. 

Gdy ustawisz sobie np. czas dla Facebooka na 30 minut dziennie, to po 30 minutach wtyczka zablokuje Ci wjazd na Fejsa. 

To chyba lepsza opcja niż Go Fucking Work, szczególnie jeśli poszukujesz zleceń na Facebooku. Sam ją sobie włączę, tylko póki co jestem zbyt leniwy na konfigurację. 

Forest

https://www.forestapp.cc/

To apka podobna do Pomodoro, która dodatkowo posiada funkcje Go Fucking Work/StayFocusD. 

Coś mi nie poszło z konfiguracją i rzuciłem ją. 

Na minus jest to, że do ustawienia własnych odstępów i bloków trzeba mieć kupione premium. 

Program do mailingu

Jeśli siedzisz w marketingu, to wiesz, że rozbudowana lista mailingowa to najcenniejszy zasób wielu marketerów. Piotr Michala z Grupy Tense powiedział, że mogą mu zabrać wszystko – Facebooka, Instagrama, nawet stronę internetową. Aby tylko nie zabierali listy mailingowej, bo z listą będzie w stanie odbudować wszystko w krótkim czasie. 

Bez niej – może się pakować. 

Ty też albo budujesz swoją listę (jak ja), albo dopiero będziesz. Własna baza maili to złoto. Twój Facebook, Twitter, Instagram czy TikTok może w każdej chwili spaść z rowerka. Lista mailingowa? Dopóki nie zapomnisz hasła, będziesz ją mieć. 

A jeśli chcesz ją mieć, będziesz potrzebować programu, który ją ogarnie. 

Generalnie polecam pierwsze trzy z góry, czyli MailerLite, Mailchimp i GetResponse. 

mem program do mailingu

Mój wybór – MailerLite

https://www.mailerlite.com/invite/97ca17a44e926

MailerLite wygrał argumentem cebuli – daje bardzo dużo w darmowym planie. Masz do 1000 subów, dość szerokie opcje automatyzacji, statystyki, templatki, landingi itd. Jedno z lepszych rozwiązań na początek. 

Minusy? 

Brak polskiej wersji. Mam angielski mniej więcej na poziomie C1, ale czasem mi się nie chce. 

I nieintuicyjność. Przez pierwszy tydzień użytkowania kląłem, na czym świat stoi.

Mailchimp

https://mailchimp.com/

Mailchimp zdobył swoją pozycję poprzez łatwą integrację z WordPressem. Jako że 30% Internetu stoi na WordPressie, rynek, można powiedzieć, ogromny. 

Fajna opcja: posiada funkcję Content Optimizer, która pomoże Ci uatrakcyjnić treść maila.

U mnie odpadł, bo moja przyjaciółka go miała, i odradziła. 

Aczkolwiek cebulacka część mojej duszy płacze, bo Mailchimp ma do 2000 kontaktów w wersji free i nie dopatrzyłem. 

GetResponse

http://gr8.com//pr/Ehtop/d

Polski program. 

Prawie na pewno przeniosę do niego wszystko z MailerLite’a, jak będę potrzebował ambitniejszego systemu CRM. Ale do tego jeszcze długa droga. 

Na 30 dni dostajesz dramowego triala, a w nim funkcje premium, a potem przechodzisz na wersję free, która jest dość uboga. 

Jak się zarejestrujesz z mojego linka, oboje dostaniemy po 100 zł

http://gr8.com//pr/Ehtop/d 

ActiveCampaign

https://www.activecampaign.com/

To narzędzie jest dość drogie i złożone. Masz darmowy trial na 14 dni. Czy to wystarczy, żeby przekonać użytkownika? Mnie – raczej nie. Nie na tym etapie rozwoju firmy. 

Na plus – oferuje bogate opcje automatyzacji. 

Minus – ciężko się w tym połapać. 

Zdecydowanie nie jest to narzędzie dla początkujących e-mail marketerów, a tym bardziej do doraźnego wysyłania newslettera. 

ConvertKit

https://convertkit.com/

Convert Kit reklamuje się tym, ile siana zarabiają jego użytkownicy. Pytanie brzmi: ile w tym jest zasługi samego narzędzia, a ile właścicieli tych biznesów? 🤔 

Ma darmową wersję do 300 subskrybentów. To jest bardzo mało

Na minus – żeby dołączyć do programu partnerskiego, trzeba mieć wykupioną wersję Creator Pro za 25$ miesięcznie.

Ja nie polecam, a umieszczam na liście, bo mignęło mi w Google.  

Sendinblue

https://www.sendinblue.com/

Z tym, że MailerLite daje najwięcej w darmowym planie to trochę skłamałem. Sendinblue nie ma limitowanych subów w planie Free. 

Ale opcje obsługi listy mailingowej są bardzo ubogie. Aż taką cebulą nie jestem. 

Jest to jednak prawdopodobnie najlepszy system do bezpłatnej rozbudowy listy mailingowej. 

Mail Tester

https://www.mail-tester.com/

Ta strona nie służy do wysyłania maili, a do sprawdzania, czy maile Twojego autorstwa zawierają spam. Sztos, niezależnie od tego, czy piszesz dla siebie, czy dla klienta.

Automatyzacja

Generalnie te programy działają na zasadzie integracji wielu innych programów i aplikacji poprzez klucz API. Wykonanie akcji w jednym z podpiętych programów powoduje wykonanie akcji w drugim. Przy odrobinie chęci, zabawy (i zapewne wydatku) możesz zautomatyzować wiele powtarzalnych czynności, na które tracisz dziennie nawet kilkanaście minut. 

Świetnie opowiadał o tym Damian Sałkowski podczas webinaru “SEO na autopilocie”. Sporo technicznego języka, ale można załapać podstawy:

Pewne opcje automatyzacji mają wymienione już programy do mailingu, zwłaszcza Active Campaign i GetResponse. 

mem automatyzacja

Zapier

https://zapier.com/

To narzędzie jako pierwsze przyjdzie do głowy wielu marketerom, gdyby spytać ich o automatyzację. 

Zapier umożliwia integrację ponad 5000 programów i aplikacji. 

Ma wersję darmową, która pozwala tworzyć sekwencję do 2 Zapów (Zap to taka ichnia waluta) i wykonywać do 100 zadań miesięcznie za free.  

Zapier

Myślę, że na początkowym etapie naszej kariery wersja premium nie powinna być potrzebna, ale nie widzę zarządzania większą firmą bez tego narzędzia lub podobnego.

Airtable

https://www.airtable.com/

Też ma wersję darmową i zaryzykowałbym stwierdzenie, że bogatszą niż Zapier. Płatne plany też kosztują mniej – najniższy zaczyna się od 10$ miesięcznie. 

Mój wybór – Make (dawny Integromat)

https://www.make.com/en/register?pc=internetoweportfolio

Make działa mniej więcej tak jak Zapier czy Airtable, ale pobił konkurencję tym, że używał go Damian Sałkowski na webinarze. Stąd do niego mi najbliżej. Muszę tylko któregoś dnia przysiąść i to ogarnąć. 

W programie tworzysz scenariusz na zasadzie “Jeśli stanie się A, to zrób B”. 

Make.com

W Make masz też API marketplace, czyli miejsce, gdzie możesz wykupić integrację poprzez API do niektórych programów. 

HubSpot

https://www.hubspot.com/

HubSpot to, jak nazwa wskazuje, marketingowy hub. Posiada w swoim asortymencie szereg narzędzi, które naturalnie najlepiej kupować w pakiecie. 

HubSpot

HubSpot pojawia się na tej liście dlatego, że wyskoczył mi jako program podobny do Zapiera. Czy to dobry wybór? Na pewno HubSpot to o wiele więcej niż tylko automatyzacje i powiedziałbym, że copywriter, szczególnie freelancer, nie będzie w stanie wykorzystać jego pełnego potencjału (i wartości, która jest też niemała). 

Fajna opcja: HubSpot ma zajebistego bloga, jednego z najlepszych na świecie moim zdaniem. 

Aplikacja do zrzutów ekranu

Nie wiem jak ty, ale ja w swojej pracy prawdopodobnie nie obyłbym się bez robienia zrzutów ekranu. Robię je do artykułów, do memów, do tworzenia instrukcji czy procedur, zapisywania przydatnych informacji, czy po prostu tłumaczenia komuś czegoś. Rewelacyjna opcja do zapisywania tego, jak ktoś w pracy na służbowym czacie obrabia Ci dupę 😀 . 

mem screenshoty

Mój wybór – Greenshot

https://getgreenshot.org/

Właściwie to nie był mój wybór, dostałem go z nadania służbowego, ale z miejsca zakochałem się w narzędziu. 

Na uwagę na pewno zasługują bogate opcje edycji zrzutu ekranu.

Greenshot

Fajna opcja: podczas robienia screenshota masz celownik, który pomaga Ci wcelować w pożądany fragment ekranu do co piksela (o ile nie masz drewnianych rąk, jak ja). 

GreenShot jest kompletnie darmowy.

LightShot

https://app.prntscr.com/pl/

Zawsze lubiłem LightShota za szybką możliwość wykonania screenshota i wysłania do osoby zainteresowanej. LightShot ma też całkiem niezłą opcję uploadowania screenshotów do bazy w chmurze. 

Choć w LightShocie masz też opcje edycji, jak dodanie tekstu, ramki czy zaznaczenia, to nie są one tak bogate, jak w Greenshocie.

Gyazo

https://gyazo.com/

Gyazo trochę źle mi się kojarzy z powodów osobistych, ale w sumie co narzędzie temu winne? 

Na plus Gyazo działa fakt, że umożliwia stosunkowo łatwe nagrywanie gifów i wideo, choć ja z tym narzędziem nigdy nie mogłem się dogadać. 

Mój wybór – Go Full Page

Go Full Page

Czasem potrzebuję zrobić zrzut całej strony internetowej, a nie tylko ekranu. 

Świetne do zapisywania np. całych artykułów w formie obrazu, jeśli chcesz je wstawić do portfolio. 

Tworzenie grafiki

Tak jak pisałem w artykule Copywriter – co to za zawód? – kreatywni copywriterzy czasem oprócz copy tworzą także grafikę. W tym celu potrzebują narzędzi do obróbki grafiki. 

Ale nie oszukujmy się – to są ludzie wszechstronnie, artystycznie utalentowani. Dla takich łamag i beztalenci jak ja są narzędzia, które zrobią wszystko za mnie. 

mem obróbka grafiki

Mój wybór – Figma

https://www.figma.com/

Figma jest moim pierwszym wyborem z tego prostego względu, że znam ją lepiej. Polecił mi ją ziomek, który robił mi logo firmowe. Proste rzeczy jestem w stanie ogarnąć sam. Używam jej też do skalowania obrazów. 

Nauczyłem się dość dokładnie wycinać fragmenty zdjęć, tworzyć proste wektory i wygibasy, robić maski i tym samym kolorowe ikonki. Te ikonki, które widzisz na stronie głównej Internetowe Portfolio, obrabiałem właśnie w Figmie. 

Trochę praktyki, pomysłu i można tworzyć świetne rzeczy.

Canva

https://www.canva.com/

Kto nie zna Canvy?

Z Canvy korzystam wtedy, gdy potrzebuję szablonu. W płatnej wersji zrobiłem sobie coś takiego.

DBest Content gwarancja satysfakcji

Grafikowi zapłaciłbym pewnie parę stówek.

Zrobiłem sobie też cover photo na Facebooku.

Canvy używam także do składania e-booków od czasu do czasu. Pierwszą wersję e-booka “14 sprawdzonych patentów” składałem właśnie w Canvie. 

To oprogramowanie zyskało serca użytkowników prostotą i bogactwem szablonów. 

GIMP 2.0

https://www.gimp.org/

Używałem w starej robocie do robienia obrazków wyrózniających, ale to narzędzie dla mnie jest drętwe i bardzo nieintuicyjne. Cuda można w nim robić, lecz nie chcę tracić połowy życia na naukę. Wydaje mi się, że do jego obsługi potrzeba kilku wyszkolonych inżynierów albo przynajmniej jakiegoś szkolenia. 

remove.bg

https://www.remove.bg/

To świetne narzędzie do usuwania tła z obrazów. Używam go dość często do robienia bardziej zmyślnych memów. 

Generalnie całkiem nieźle sobie radzi, a kiedy sobie nie radzi, używam Figmy i tam już jest trochę więcej zabawy.

Skąd brać grafiki za darmo do artykułów?

Prawa autorskie to nie żart i nikt z nas nie chce płacić kilku tysięcy złotych kary za ich naruszenie. I o ile robisz memy prywatnie, to nikt się do tego nie doczepi, o tyle wykorzystywanie grafik bez zezwolenia do użytku komercyjnego może Cię narazić na problemy. Dlatego Twoimi najlepszymi przyjaciółmi w tej materii będą darmowe bazy zdjęć.

Oto, skąd biorę obrazy, oprócz Canvy.

Wikimedia Commons

https://commons.wikimedia.org/

Grafiki opatrzone sygnaturą “Domena publiczna” możesz zasysać do oporu. 

Wikimedia Commons

Wikimedia Commons kilkakrotnie ratowało mi tyłek, gdy potrzebowałem obrazka wyróżniającego, a nie miałem skąd wziąć.

Pixabay

https://pixabay.com/

Z Pixabaya korzystam chyba najczęściej. Z darmowych banków zdjęć mają bodajże najbogatszą kolekcję. Obrazek wyróżniający do tego wpisu pochodzi właśnie stamtąd. 

Fajna opcja: Pixabay ma integrację z Surferem SEO. Tworząc artykuły w Surferze możesz zasysać grafiki bezpośrednio z Pixabaya.

Pixabay

Freepik

https://pl.freepik.com/

Freepik

Freepik to mój drugi wybór, gdy na Pixabayu nie znajdę tego, czego szukam. Freepik jest tym dla Adobe Stock, czym Pixabay jest dla iStocka – lead magnetem i zaproszeniem. 

Mój wybór – Flaticon

https://www.flaticon.com/

Znakomite źródło wszelkiego rodzaju zmyślnych ikonek, rewelacyjne dla tworzenia stron docelowych. Korzystam, polecam. 

Jak jeszcze nauczysz się robić maski w Figmie, możesz sobie porobić takie kolorowe cudeńka. 

Flaticon kolorowe ikonki

FreeImages

https://www.freeimages.com/pl

Znalazłem ten bank podczas researchu do tego artykułu.

Free Images

Unsplash

https://unsplash.com/

Partner biznesowy używał grafik z Unsplasha w artykule gościnnym u mnie. 

Pexels

https://www.pexels.com/pl-pl/

Ostatni na liście bank zdjęć. Znam go najkrócej, ale jeden z moich podwykonawców często bierze stamtąd obrazki. 

Narzędzia do kompresji obrazów i plików

Obrazki w artykule wyglądają fajnie, ale kiedy masz XXX obrazów tak jak ja tutaj, strona może się ładować powoli. A w dzisiejszych czasach szybkość ładowania strony jest kluczowa dla SEO. Każda sekunda powyżej 3 sekund czasu ładowania zwiększa ryzyko wyjścia użytkownika o 7%

Dlatego chcesz mieć lekkie obrazki, w formatach nowej generacji, które będą się szybko wczytywać. A do tego potrzebujesz konwertera i kompresora. 

Mój wybór – Optimizilla

https://imagecompressor.com/pl/

Narzędzie online. Jakość kompresji jest całkiem dobra w stosunku do rozmiaru. Zwykle jak konwertuję .png w Figmie do .jpg, to potem Optimizilla zrzuca mi z niego 70-80% wagi. Prawdziwą robotę robi w sytuacji, gdy pobierasz wysokiej jakości obraz, zmniejszasz go, a on nadal waży 1 MB. 

Na raz do kolejki możesz wrzucić 20 obrazów. Przy ponad 100 obrazach, jak mam tutaj, to trochę upierdliwe, ale z drugiej strony jeśli mam do wyboru zapłacić, albo trochę się pomęczyć… Wiesz przecież, że jestem cebula 🧅. Pochodzę z Lubelszczyzny, a lubelskie cebularze są słynne w całej Polsce nie bez przyczyny.

Optimizilla

Squoosh

https://squoosh.app/

Tę aplikację polecali mi ludzie z roboty. Nie korzystałem, bo Optimizilla spełnia moje wymagania póki co, ale nie wykluczam, że przyjdzie dzień, gdy mnie wkurzy i pomyślę o przesiadce. 

Wtyczka do WP Smush

Smush

I Love PDF

https://www.ilovepdf.com/pl

Drugie wydanie mojego pierwszego e-booka ważyło po składzie 51 MB. Dużo. Trudno mi go było wysłać w załączniku przez Gmaila. 

I Love PDF odchudziło go o 93% do niecałych 4 MB. 

I love pdf

Konwerter obrazów i gifów

Wskazane jest, żeby obrazy na stronie były w formatach nowej generacji – .webp i .avif. Podstawową konwersję np. z .jpg do .png czy .pdf możesz wykonać w Figmie (załadować obraz i wyeksportować go do innego formatu). Do ambitniejszych rzeczy musisz użyć konwertera. 

Mój wybór – Convert.io

https://convert.io/

Mój wybór i nie tylko mój. Ziomek-grafik z poprzedniej pracy też tego używał. 

Convert.io

EZGif

https://ezgif.com/

GIFy są fajne, śmieszne, ale kurdę ciężkie. Potrafią tak zmulić stronę, że szkoda patrzeć. Opcji jest kilka. Można:

  • spróbować odchudzić GIFa poprzez kompresję, redukcję klatek i przyspieszenie,
  • przekonwertować GIFa na wideo (mp4 lub WebM) i zapętlić, bawiąc się w kodzie. 

Obie rzeczy zrobisz w EZGIF.

EZGIF oraz Figmy użyłem do zrobienia tego GIFa z kaczką. 

Wtyczka do WP Converter for Media

Jest rewelacyjna dla konwersji już dodanych obrazów z .jpg czy .png do .webp. W płatnej wersji możesz konwertować obrazy do jeszcze nowszego (i ponoć lepszego) formatu .avif. 

Converter for media

Nagrywanie ekranu

Wspominałem, że często łatwiej coś komuś wytłumaczyć, wysyłając screenshota. Jeszcze łatwiej tłumaczyć za pomocą wideo. 

Kto wie – może w przyszłości zechcesz nagrać kurs? Będziesz do tego potrzebować narzędzia do nagrywania ekranu. 

Mój wybór – Loom

https://www.loom.com/

Narzędzie jest bardzo proste. Masz do wyboru:

  • nagranie tylko siebie, 
  • nagranie tylko ekranu, 
  • nagranie siebie i ekranu. 

Przy nagraniu możesz mieć takie małe kółeczko z Twoją buzią. 

Loom

Za darmolca pozwoli Ci nagrać do 25 filmików nie dłuższych niz 5 minut.

Jedyny minus – dołączenie do programu partnerskiego wygląda jak rekrutacja do Microsoftu. Odpuściłem. 

Screen Capture

https://www.screencapture.com/

Używałem jakiś czas. Natrafiłem na nie po wpisaniu “nagranie ekranu” w Google, kiedy potrzebowałem coś wytłumaczyć koleżance.

Zawiodło mnie jednak przy próbie nagrania webinaru, na którym nie mogłem być, a że w międzyczasie polecono mi Looma, to się przesiadłem. 

Bandicam

https://www.bandicam.com/pl/

Miałem przyjemność się pobawić, kiedy walczyłem z Supportem Facebooka i ich polityką wobec zapraszania do polubienia strony firmowej. Facebook poprosił mnie o nagranie w Bandicamie.

Jest niezłe, ale gdyby Facebook mnie nie poprosił o jego użycie, to bym go pewnie nie używał. Loom w zupełności mi wystarcza. 

Camtasia

https://www.techsmith.com/video-editor.html

Dobre, proste, intuicyjne narzędzie, ale nie ma wersji webowej, tylko desktopową. 

Minus? Nie ma darmowej wersji, a płatna… no trochę kosztuje.

Camtasia

Windowsowe narzędzie

Odpalisz je skrótem Windows + G. Pojawi Ci się taka konsola.

Windows narzędzie do nagrywania

Nie polecam, bo czasem ciężko się z tym narzędziem dogadać, a pliki wychodzą z niego bardzo duże rozmiarowo. Ciężko je potem gdziekolwiek udostępnić. 

Polecam Ci je tylko w sytuacji, w której nie masz niczego innego, a potrzebujesz na już. 

Page builder

Niektórzy copywriterzy, zwłaszcza sprzedażowi, poszerzają swoją ofertę tworzenia perswazyjnych tekstów o stworzenie gotowego landingu. W tym celu wykorzystuje się popularne buildery stron. 

Strona główna Internetowe Portfolio powstała w jednym z nich. 

Programy do mailingu np. MailerLite czy GetResponse też mają edytory landingów.

mem page builder

Mój wybór – Elementor

Elementor ma 5 milionów użytkowników. Należę do nich.

Elementor 5 milionów użytkowników

Strona główna Internetowe Portfolio powstała własnie w Elementorze.

Elementor jest darmowy, ale niektórych funkcji mu brakuje. 

Te z kolei uzupełniają darmowe rozszerzenia np. Essential Addons albo Royal Elementor Templates. 

Beaver Builder

Beaver Builder

Miałem z nim do czynienia, szwagier polecał, ale ostatecznie rzuciłem. Elementor wydał mi się prostszy i włączywszy go, miałem wrażenie, że tutaj wszystko można zrobić. 

Niemniej jednak jeśli Elementor Cię nie przekonuje, może Beaver Builder do Ciebie trafi. 

Divi

Ponad 800 000 klientów używa Divi. 

Nie wiem, czemu. Dla mnie to narzędzie jest kompletnie nieintuicyjne i niewarte swoich pieniędzy.

Moja koleżanka też zdezerterowała. 

Nie wiem, może jestem profanem i w komentarzu napiszesz, że tylko ostatni debil zrezygnowałby z Divi na rzecz Elementora. Tutaj zacytuję marszałka Piłsudskiego: “Racja jest jak dupa – każdy ma swoją”. 

Landingi

https://landingi.com/pl/

Świat idzie do przodu i ludzie są coraz bardziej wymagający. Wszystko chcą gotowe, łatwe, tanie (najlepiej za darmo) i żeby w ogóle nie trzeba było robić. 

Przyznaję, budowa landingu w Elementorze potrafi zabrać trochę czasu. Ze stroną główną tutaj zeszło mi ze dwa dni. 

Landingi to o wiele prostsze rozwiązanie, a gotowe templatki, sprawdzone pod kątem konwersji to świetne rozwiązanie. 

Niestety, nie darmowe. Możesz przetestować 14 za free i that’s it. Za wygodę się płaci. 

Aplikacja do umawiania spotkań

Rozwijasz się, dosyć szybko. Chcesz wyprzedzić konkurencję. Chwytasz każdy strzęp wiedzy, jaki możesz dostać. Rośniesz, tak jak Twoja stawka. Spada natomiast ilość wolnego czasu. 

Twoje usługi są pożądane, a nie chcesz, żeby klienci dzwonili o każdej porze dnia i nocy. Potrzebujesz apki do umawiania klientów. 

Mój wybór – Calendly

https://calendly.com/

Za tym nie szła żadna logika. Koleżanka, Jola Ambrożewicz po prostu powiedziała: “Weź sobie ogarnij jakieś Calendly” i poszedłem za jej radą. Jeśli jest lepsza aplikacja, to czekam na komentarze. 

W Calendly możesz sobie ustawić dni i godziny dostępności, czas spotkania, bufor przed spotkaniem (nie chcesz przecież calla “na już”), opis i wiele innych. Po kliknięciu w link, potencjalny klient zobaczy Twój kalendarz.

AZ0zSBW53z4US8fsXSqYRfxLwruG62pKakA7m31flr59H3cxwRyp8fCtw lexfQCvThDQpjHNjWporbj0aGTF52XI44KYAk1pSkwrbMa0cUueBV7jrjOmuGgmXxOc72kCTF0fu8JsUk d9E5i4ZtpFYzeXj7k4GoTRir2It BCRsZKairXAEQGO BQ -

Wypełnienie formularza doda wydarzenie do Twojego kalendarza.

Darmowa wersja daje tylko jedno spotkanie. Płatna zaczyna się od 8$ miesięcznie.

Doodle

https://doodle.com/en/

Doodle działa na takiej samej zasadzie jak Calendly i na pierwszy rzut oka nie widzę różnic, o których warto pisać. Jedyne co, to cennik jest w Euro a nie w dolarach. 

Doodle cennik

Tak jak Calendly w darmowej wersji Doodle oferuje jedno wydarzenie.

You Can Book Me

https://youcanbook.me/

Tę apkę znalazłem na G2 pod hasłem “podobne do Calendly”. Skusiła mnie ocena 4,7, co uważam za dobry wynik. 

Ma podstawową wersję, która pozwala na utworzenie jednej strony zapisu i synchronizację z jednym kalendarzem – tak jak poprzednie dwie apki. 

Appoint.ly

https://appoint.ly/index.html

Jeszcze jedna alternatywa w podobnym pieniądzu, co poprzednie. Zasadniczo to nie widzę pomiędzy nimi różnicy, więc nie będę się tutaj rozwodził. 

Appoint.ly

Dodam tylko jedną rzecz – dziwi mnie trochę brak wyróżnika. Lata temu proszek do prania Dosia wykorzystał prostą marketingową zasadę, tworząc hasło, które znają wszyscy: “Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?”. Wystarczyłoby dodać dwie strony zapisu w darmowej wersji i kosisz konkurencję. 

Zostawiam pod rozwagę. 

Komunikator 

Tutaj nie ma mojego wyboru – jest wybór klienta lub podwykonawcy. 

Messenger

https://www.messenger.com/

Messengera chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. 

Tutaj prawdopodobnie odbywam najwięcej konwersacji. Nie znoszę tego narzędzia, ale to zło konieczne. 

WhatsApp

https://www.whatsapp.com/

WhatsAppa chyba też nikomu nie trzeba przedstawiać. 

Trochę szkoda, że Facebook go wykupił. Jest lepszy niż Messenger, podobno nawet ma jakieś szyfrowanie konwersacji. Chciałbym prowadzić tam więcej rozmów, ale tak jak wspominałem, to nie jest mój wybór.

Telegram

https://telegram.org/

Telegram źle mi się kojarzy z powodów prywatnych. Społeczność też ma mieszane uczucia wobec niego. Przede wszystkim Telegram stworzyli bracia Durow, założyciele VKontakte, czyli rosyjskiego Facebooka. Rosyjscy oligarchowie wykopali braci Durow z VK w 2014 r. i przejęli portal. 

Sam telegram spotkał się z krytyką modelu bezpieczeństwa ze strony ekspertów z dziedziny kryptografii. W Polsce również kojarzy się źle, bo na Telegramie organizowali się nielegalni migranci na granicy z Białorusią. 

Co nie zmienia faktu, że ma 700 milionów użytkowników na całym świecie i obrabiałem na nim paru klientów zagranicznych. 

Signal

https://signal.org/pl/

Signal poleca Elon Musk i Maciej Wieczorek, czyli Ekspert w Bentleyu. Signal wybił się na fali krytyki popularnych komunikatorów, co to miały zapewniać prywatność, ale tak na serio miały to w dupie. 

Wideo rozmowy

Większość rzeczy obgadasz przez telefon, ale z mojego doświadczenia lepsze wrażenie na kliencie robi rozmowa wideo.

Opcję wideorozmowy naturalnie ma też Messenger, WhatsApp i Telegram. 

Mój wybór – Google Meet

https://meet.google.com/

Google Meet był pierwszą aplikacją, na której prowadziłem wideorozmowy. To był onboarding do Rankomat w maju 2021 r. Cenię sobie tę apkę za obecność pośród narzędzi Google, łatwą integrację z Google Calendar i prostotę. 

Fajna opcja: mogę sobie wejść dużo wcześniej do spotkania (żeby się nie spóźnić), a aplikacja dźwiękiem powiadomi mnie, że pozostali uczestnicy dołączyli. W Teamsach np. tego nie ma. 

Zoom

https://zoom.us/

Jedna z popularniejszych aplikacji do spotkań online. Zoom był jedną z tych aplikacji, która sporo wygrała na pandemii – w latach 2020-2021 firma urosła o 2900%. Mobilną apkę tylko w 2020 roku pobrało 485 milionów osób (dane za https://www.matthewwoodward.co.uk/work/zoom-user-statistics/). 

Przejrzałem ofertę webinarów i trochę mnie wgniotło w fotel. Do 500 uczestników jest 642€ na rok. To jest kupa kasy. Dla porównania Streamyard bierze 240$ za rok a ClickMeeting – 480 zł.  

Microsoft Teams

https://www.microsoft.com/pl-pl/microsoft-teams/group-chat-software

Teamsy są dla osób, które prowadzą firmę, chcą mieć wszystko w jednym miejscu, a nie chcą googlowskich narzędzi. Microsoft Teams to część pakietu Office 365, a więc jeśli należysz do zwolenników Worda, Outlooka czy Excela, Teamsy są dla Ciebie. 

A jeśli tak jak ja nie znosisz microsoftowskich rozwiązań, zostań przy Googlu. 

Webex

https://www.webex.com/

Tak jak wiele innych, poznałem to narzędzie w pracy. Piszę o nim dlatego, że je znam, i nic więcej. 

W darmowym planie oferuje spotkania do 40 minut dla maksymalnie 100 uczestników. 

Dobre do krótkich konsultacji, ale nie bardzo widzę w czym jest lepsze od Google Meet czy Zooma.

Program do wystawiania faktur

Masz firmę? A może prowadzisz nierejestrowaną działalność gospodarczą? 

Mój wybór – aplikacja banku

Firmę zakładałem z poziomu aplikacji banku. Od razu zaproponowali mi program do wystawiania faktur, ale jeszcze nie skorzystałem. Na początku przez trzy miesiące miałem Fakturownię. 

Z ING też do mnie dzwonili, że mi takie coś otworzą i poprowadzą księgowość.

Pewnego dnia, gdy stworzę produkt online i założę sklep, będę potrzebował czegoś więcej. Wtedy prawdopodobnie wybór padnie na iFirmę. 

iFirma

https://www.ifirma.pl/app/wa/polecam?ref=FKSYOJBE6D

iFirma zyskała moje serce, ponieważ ich managerka ds. marketingu skontaktowała się ze mną poprzez mojego bloga i spytała, czy nie zechciałbym dołączyć do programu partnerskiego. Mój blog miał wówczas jakiś śmieszny ruch, coś koło 1000 UU miesięcznie, więc wyobraź sobie, jak to połechtało mojego ego. 

Dodatkowo ma program partnerski, w którym zarobiłem już 100 zł. 

wFirma

https://wfirma.pl/

Muszę przyznać, że wFirma rządzi, jeśli chodzi o bloga. Poradnik Przedsiębiorcy i Poradnik Pracownika założył właściciel i twórca wFirmy. O programie nic nie wiem, dlatego liczę na komentarz.

Infakt

https://www.infakt.pl/

Przyznaję, że o produkcie nie wiem nic, znam ze słyszenia. Jeśli masz i używasz, napisz coś w komentarzu. 

Fakturownia

https://fakturownia.pl/

Moi znajomi polecają głównie ze względu na bogate opcje integracji i automatyzacji. Sam miałem na początku, ale potem kazali płacić, a że jestem cebula i miałem opcję za free w swoim banku, to zrezygnowałem. Kto wie, może kiedyś wrócę. 

Useme

https://useme.com/pl/

Useme znasz pewnie głównie z poszukiwania zleceń, ale faktem jest, że ponad 90% ich obrotu to wystawianie faktur i pośredniczenie pomiędzy firmami a freelancerami. Serwis rozrósł się do takich rozmiarów, że całkiem sporo firm rozlicza swoich pracowników na kontraktach B2B przez Useme. 

Osobiście staram się nie używać, chyba że płacę komuś. Useme ma niejasną sytuację prawno-podatkową i to jest kwestia jednej niekorzystnej interpretacji, a cały serwis dupnie. 

Rozliczając się przez Useme przy zarobkach 10 000 zł, dostałbym na rękę 9170. 

Useme

Kugaru

https://kugaru.com/

Na Facebooku ktoś polecał obok Useme. Nie testowałem, ale skoro ludzie polecają, to widocznie działa. 

Serwis twierdzi, że pobiera najniższą prowizję na rynku. Hmm… 

Kugaru wypłata

Jakimś cudem płacą mniej niż Useme. Pewnie policzyli coś, czego Useme nie liczy, ale chciałbym wiedzieć, co konkretnie.

Generator memów

Pewnego dnia postanowiłem zacząć doskonalić sztukę memiarstwa i uczynić memy moim znakiem rozpoznawczym. Z kilku źródeł słyszałem, że moje memy są bardzo dobre. Jeden z moich memów zebrał nawet sporo reakcji. 

mem generator memów

W tym od Michała Suskiego z Surfera czy Szymona Słowika, króla memów wśród seowców, które to reakcje są wyjątkowo cenne. 

Ale memy to nie tylko frajda i beczka śmiechu. W artykule o memach w marketingu pisałem o tym, jak dostałem prawie 2 000 zł za mema. Memy są ważnymi elementami strategii komunikacji kilku marek. W Polsce w tej kwestii króluje rocketjobs.pl. 

Widzę też próby memiarstwa u innych marek. Na razie kulawe, ale tych prób jest coraz więcej, i myślę, że trend się utrzyma, a wówczas memy na stałe wejdą do komunikacji marketingowej.

Oprócz podanych poniżej narzędzi swój generator memów ma też Canva.

Mój wybór – Imgflip

https://imgflip.com/memegenerator

Na moich stronach widzisz zapewne sporo memów i wszystkie mają mały watermark “imgflip” w lewym dolnym rogu. 

Trochę boli niekiedy brak typowo polskich templatek w bazie. 

Imgflip ma ogromną bazę templatek do memów, w tym GIFy. Memy robi się szybko i przyjemnie. 

Fajna opcja: dodawanie templatek działa na zasadzie kopiuj-wklej. Mogę zrobić zrzut ekranu Greenshotem, wyciąć fragment, wkleić do Imgflipa i obrazek się załaduje. To znacznie upraszcza i przyspiesza proces tworzenia memów w stosunku do narzędzi, gdzie templatkę trzeba dodać z dysku albo z URLa. 

imgflip

Trochę brakuje mi funkcji Ctrl + Z. Jak np. dodam obrazek to nie bardzo go potem mogę usunąć. Przez to tworzenie długich, wieloobrazowych memów jest trudne, żeby nie powiedzieć upierdliwe. 

I love IMG

https://www.iloveimg.com/pl/generator-memow

To prawdopodobnie jedyne narzędzie, które w moich oczach może konkurować z Imgflip. 

Brakuje mi jednak opcji wklejania własnych obrazów. 

Posiada własną bazę szablonów pod mema. 

Oprócz generatora memów oferuje też konwersję obrazów, kompresję i edycję. Nie wiedziałem. 

Kapwing

https://www.kapwing.com/meme-maker

Kompletnie nie znam tego narzędzia. Wyskoczyło mi na drugim miejscu wśród anglojęzycznych wyników wyszukiwania na frazę “meme generator” i dlatego je tu umieszczam. 

Mem Generator

https://mem-generator.pl/

Znalezienie opcji dodania obrazka chwilę mi zajęło. 

Mem Generator.pl

Dodawania obrazka jest tylko z dysku, czym generator przegrywa z tym od Imgflip. Brakuje mi też bazy templatek (albo się do niej nie dogrzebałem). 

Wydaje mi się też niezbyt intuicyjny. 

Memy.pl

https://generator.memy.pl/

Tutaj spotkało mnie przyjemne zaskoczenie. Po zescrollowaniu zobaczyłem bazę szablonów, a w niej. 

Memy.pl generator memów

Naszukałem się kiedyś tej templatki.

Generator memy.pl staje się oficjalnie moim zapasowym generatorem memów. 

Bonus – nie narzędzia, ale też Ci się przyda

Tutaj trafiły wszystkie narzędzia, strony i patenty, które nie pasowały nigdzie indziej, a nie opłacało się tworzyć osobnej kategorii dla jednego elementu. 

Facebook Ads Library

https://www.facebook.com/ads/library

Jesteśmy kreatywnymi ludźmi, ale czasem potrzebujemy inspiracji. 

Biblioteka Reklam Facebooka to miejsce, gdzie firma zbiera wszystkie latające po Facebooku reklamy. Być może uda Ci się znaleźć inspirację do kolejnej kampanii? Albo przełamać blokadę twórczą? 

Copywriting Examples

https://marketingexamples.com/inspiration

To zbiór najlepszych copy reklamowych w historii. Przejrzałem kilka obrazków i muszę przyznać, że niektóre są naprawdę niezłe. To hasło mnie urzekło:

Copywriting examples

Podgląd SERP

Gdy piszesz pod SEO, wszystkie elementy muszą być na miejscu – tytuł, H1, meta opis. Nie chcesz, żeby Google skrócił tytuł, bo kiepsko to wygląda. Chcesz też zasugerować wyszukiwarce opis meta, żeby nie wybierała go sobie sama. 

Wtyczki do WP

Dwie najpopularniejsze wtyczki do SEO dla WordPressa mają wbudowaną funkcję SERP Preview. 

Yoast:

Yoast SERP preview

I Rank Math:

Rank Math serp preview

Portent

https://www.portent.com/serp-preview-tool/

Może nie wrzucasz tekstu na WP. Może piszesz dla klienta. Przyda Ci się narzędzie, które nie wymaga wtyczki. Takim narzędziem jest Portent. 

Motyw do WP – Kadence

To nie jest stricte narzędzie copywritera, ale jeśli nie masz jeszcze swojej strony internetowej, pewnie zapragniesz ją mieć. A jeżeli masz, ale motyw Cię wkurza, bo nic nie da się zrobić i za wszystko trzeba płacić – wypróbuj. Polecił mi go kolega z Instagrama i jestem oczarowany. Trochę zabawy i motyw pozwala czynić cuda. 

Edytor CSS – mój wybór: Siteorigin CSS

Czasem potrzebujesz zmienić coś w motywie na WP, a motyw nie pozwala. Masz możliwość edytować style w kodzie motywu w pliku style.css, ale tam możesz sporo napsuć. 

Istnieje sporo wtyczek do edycji stylów CSS na WordPressie, ja najbardziej lubię właśnie tę od Siteorigin. Żeby jej używać, trzeba trochę kumać CSS, ale idzie się tego nauczyć z tutoriali na Youtube albo poradników na stronie twórcy. 

Hosting

Aktualnie mam 3:

Z czego najbardziej podoba mi się chyba ten ostatni. I kosztował najmniej.

Z kodem polecającym od koleżanki zapłaciłem 20% mniej.

Na hostingi trzeba uważać. W pierwszym roku dadzą Ci mega zniżkę, 80 czy 90%. A przy odnowieniu podwyżka. Np. cyber_Folks w pierwszym roku daje hosting za 49 zł netto, by za odnowienie krzyknąć 499 zł netto. 

Ale jest dobra opcja – większość hostingów oferuje bezpłatną migrację. Trzeba się trochę oskakać koło tego, bo musisz przekazać dane do logowania, do poczty, zmienić własnoręcznie nazwy serwerów DNS, ale generalnie wyjdziesz na plus. I możesz tak sobie skakać co roku. 

Źródło domen

Domenę kupisz u każdego rejestratora, a w pierwszym roku nawet dostaniesz ją za darmo czy za złotówkę. 

Jeśli jednak chcesz domenę z historią, która będzie mieć szansę lepiej sobie radzić w Google, niż świeża domena, sprawdź te dwie strony.

Aftermarket

https://www.aftermarket.pl/

Na Aftermarkecie masz trzy główne opcje:

  • zakup domeny z historią, 
  • licytacja,
  • przechwytywanie domen. 

Ja przechwyciłem domenę internetoweportfolio.pl. Nawet miała jakieś linki zwrotne (jak się potem okazało średniej jakości, ale to nic). 

Przechwycenie domeny kosztuje 49,20 zł i nie zawsze Ci się uda.  

Expirki

https://expirki.pl/

Co jakiś czas dostaję maila od Jakuba Sergiela z aktualnymi smakowitymi kąskami. 

Plusem Expirek względem Aftermarketu jest to, że polecane przez nich domeny są w większości sprawdzone i mają pozytywną historię. Na Aftermarkecie jest bardziej masówka, a domeny musisz weryfikować samodzielnie. 

Źródło linków zwrotnych i artykułów sponsorowanych

Linki i content to dwie najważniejsze rzeczy, jeśli chodzi o pozycjonowanie strony w Internecie. Samym contentem wiele można zdziałać, ale prędzej czy później dojdziesz do momentu, gdzie suchy content nie wystarczy i trzeba będzie te linki pozyskać.

Możesz iść do właścicieli stron i prosić o linka, płacić im, pisać artykuły gościnne, a możesz po prostu zapłacić za to pieniędzmi.

Gdzie kupisz linki?

Linkhouse

https://app.linkhouse.co/register/NDRjO

Miałem przyjemność poznać zarówno Michała Chlewińskiego jak i Damiana Kozłowskiego na barcampie w Gdańsku. Fajni ludzie (chociaż Damian przewrócił mi ułożone klocki Aleksandra, co było niefajne). 

Linkhouse był kiedyś sklepem SEO, ale po wielu zmianach w algorytmach Google i postrzeganiu linków zwrotnych, wyewoluował w portal pośredniczący w zakupie linków i publikacji sponsorowanych. Obecnie ma w ofercie ponad 70 000 portali i ta liczba stale rośnie. 

W ofercie Linkhouse znajdziesz też wygasłe domeny.

WhitePress

https://www.whitepress.pl/5jg1t

Mówi się, że w Polsce rynek pozyskiwania linków jest zdominowany przez dwa podmioty – Linkhouse i WhitePress. Trudno się z tym nie zgodzić. Z jednej strony możesz latać po Internecie i pisać maile w ramach outreach marketingu. Z drugiej – możesz po prostu iść, zapłacić i zaoszczędzić czas. Wielu osobom to wystarcza. 

WhitePress oferuje swoje usługi pozyskiwania linków także za granicą. 

Portal ma kozacką bazę wiedzy i przeprowadza świetne badania rynku marketingu w Polsce. Możesz zarabiać z WhitePress, oferując miejsce pod publikację, linka, reklamę, albo pisząc teksty. 

Do WhitePress należy Goodcontent oraz sekcja WhitePress Content Premium, która oferuje wysokiej jakości alternatywę dla tekstów z GC. Aczkolwiek miałem przyjemność testować dwóch copywriterów z WP Content Premium i oboje zawiedli. 

VPN – Surfshark

https://get.surfshark.net/aff_c?offer_id=926&aff_id=14436

Po co copywriterowi VPN? A po co komukolwiek VPN?

Żyjemy w takich, a nie innych czasach. Na każdym kroku ktoś czyha na nasze dane osobowe. Posiadanie VPN-u to obecnie smutna konieczność, szczególnie w przypadku człowieka, który zawodowo spędza kilka lub kilkanaście godzin dziennie w Internecie. My robimy research, analizujemy konkurencję, badamy grupy docelowe, spędzamy w sieci mnóstwo czasu i odwiedzamy wiele stron.

Dodaj do tego wszelkie trackery i wszędobylskie pliki cookies. VPN Cię przed tym obroni.

Czy Surfshark jest najlepszym VPN-em? Nie wiem. Nie znam się.

Czy ma najwięcej funkcji? Czy to jest najlepszy stosunek cena/jakość? Nie wiem. Nie dbam o to.

Znam Dorotę z Surfshark, która w 2021 roku zwróciła uwagę na mój blog, gdy pisałem wpis o afiliacji w VPN-ach. Powiedziała, że fajnie piszę, i czy nie chciałbym pisać dla nich. Od tamtej pory:

  • dała mi dobrze zarobić,
  • podniosła pewność siebie,
  • pokazała, jak wygląda współpraca z dużą marką,
  • dała mi okazję tworzenia dla grubych klientów,
  • dostałem kilka prezentów i bonusów.

Przez ten czas zbudowaliśmy tak silną relację, że nie wziąłbym innego VPN-u, choćby mi obiecywali cuda na kiju. To też pokazuje, jak ważne są relacje w biznesie. Dorota swoim zachowaniem zyskała lojalnego ambasadora marki. Tego Ci nie kupią żadne pieniądze czy programy partnerskie.

Czy musisz korzystać z tych narzędzi w pracy copywritera?

Oczywiście, że nie! To, że ja z nich korzystam, nie znaczy, że Ty też musisz. Ja Ci je po prostu polecam, ponieważ są użyteczne. 

Coś pominąłem?

Jeśli tak, jeśli jest narzędzie, które zmieniło Twoje życie na lepsze i nie wyobrażasz sobie pracy bez niego, a nie ma go na tej liście – napisz w komentarzu. 

Sprawdzę, dodam i podziękuję.

Similar Posts

2 Comments

  1. Zostawiam coś na temat wFirmy. Przy rejestracji warto wpisać kod KSIEGOWOSCZADARMO dzięki czemu przez rok nic się nie płaci za korzystanie z tego narzędzia.
    Z plusów:
    – to nie tylko faktury, ale też księgowość, czyli np. KPiR,
    – rozliczysz tu podatek dochodowy, VAT i ZUS,
    – dostępne są fajne wykresy i statystyki, przypomnienia o zapłacie i podziękowania za płatności,
    – na maila dostajesz przypomnienia o najważniejszych terminach tu. ZUS, podatek i faktury nieopłacone przez klientów.
    Z minusów:
    – strasznie nieprzejrzysty interfejs, można się pogubić w gąszczu funkcji (może powinienem robić szkolenia z tego jak się przedrzeć do tego co potrzebne;)
    – mają swoją wizję świata przez co jako nievatowiec nie mogę w prosty sposób wystawić faktury, która wygląda po ludzku (a w Fakturowni się da). Upierają się że mogę wystawić tylko rachunek, a to mi się nie podoba. Co prawda jest sposób, żeby to zrobić jak należy, ale jest przy tym dużo klikania.
    Podsumowując:
    Można sobie tam założyć konto tylko po to, żeby wystawiać faktury. Z kodem jest przez rok za darmoszkę bez żadnych limitów wystawionych dokumentów.

  2. Z narzędzi do SEO polecam Ahrefs Webmaster Tools, które dla właścicieli stron jest bezpłatne. Wystarczy zweryfikować to, że jest się właścicielem strony. Można to zrobić na 4 sposoby:

    – połączenie z Google Search Console,
    – zamieszczenie na serwerze wpisu DNS (plik TXT)
    – plik HTML,
    – tag HTML.

    To narzędzie pozwoli przeprowadzić regularny audyt strony i pokaże błędy SEO takie jak brakujące nagłówki, meta tagi, błędne przekierowania, a nawet problemy z canonicalami. Da też dostęp do informacji o linkach, słowach kluczowych i szacowanym ruchu organicznym na stronie.

    Płatna wersja zaczyna się od 99$ miesięcznie, więc to dość sporo, ale firma zrobiła ukłon w stronę osób, które samemu chcą zadbać o SEO i dla nich jest to bezpłatne. Oczywiście jest ono trochę okrojone w stosunku do płatnej wersji, ale na własne potrzeby powinno wystarczyć. Bezpłatna wersja Ahrefs Webmaster Tools pozwala na przeskanowanie 5.000 podstron miesięcznie. Tu link do narzędzia:
    https://ahrefs.com/pl/webmaster-tools

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.