Zgłoszenie na zlecenie to Twoja gadka na randce, a portfolio copywritera to wygląd. Żeby wylądować z klientem w łóżku, musisz go najpierw przekonać, że jesteś copywriterem jego marzeń. Oba te elementy powinny ze sobą współgrać i nie pozostawić złudzeń, że nie ma lepszego twórcy treści, niż Ty. 

Z gadką bez wyglądu będzie Ci ciężko. Jestem w trakcie drugiej rundy „Gry o tron”, więc posłużę się parabolą. Gadka bez wyglądu jest jak Tyrion Lannister, bystry, wyszczekany, ale jednak karzeł. Dobre zgłoszenie bez portfolio ma szansę przekonać klienta, ale jeśli ten wymaga portfolio, to jest po zawodach.

Z wyglądem bez gadki prędzej złapiesz klienta. Wygląd bez gadki jest jak brat Tyriona, Jaime Lannister. Nic nie mówi, a kobity i tak na niego lecą, bo wygląda jak milion dolarów. Gdy rzucisz klientowi kozackie publikacje, to zrobią wrażenie, nawet kiedy zgłosisz się jednym zdaniem.

Ale Ty nie chcesz zostawiać klientowi żadnych wątpliwości. Musisz mieć i kozackie publikacje, i tak samo kozackie portfolio. Dzisiaj pomówimy o tym drugim.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak stworzyć profesjonalne portfolio online, 
  • co wrzucić do portfolio, a czego nie pokazywać, 
  • gdzie trzymać portfolio,
  • jak zdobyć wpisy do portfolio bez zleceń,
  • o co, oprócz portfolio, zadbać, żeby zakasować konkurencję.

Zapraszam.

Jak stworzyć portfolio copywritera?

Przede wszystkim – łap zlecenia. Jak to robić, nawet bez portfolio, napisałem w e-booku. Jeśli jeszcze go nie masz, to zapisz się na Useletter, a go otrzymasz za free.  Ebooka widzisz po prawej stronie na sidebarze.

Zbieraj zrealizowane zlecenia

Tego chyba nie muszę Ci mówić, przy czym, jak zaznacza Daria Simon w artykule na contentwriter.pl:

“Jeżeli pracujesz od lat w tym zawodzie, to masz już z czego wybierać. Kieruj się jednak zasadą, by nie wrzucać do swojej teczki wszystkiego, co tylko jest możliwe. Może czasami warto dokonać selekcji i zaprezentować tylko wybrane copywriterskie perełki, z których naprawdę jesteś dumny. Nie zarzucaj swojego pracodawcy zbyt wielką ilością tekstów. Przestaw tylko te najlepsze, które przynoszą Ci chlubę”.

Kiedy zbierasz ciekawe realizacje, wystarczy wypełnić nimi przykładowy plik i gotowe.

Rób zrzuty ekranu publikacji

Kiedy zajrzysz do mojego portfolio, zobaczysz zrzuty ekranu poszczególnych tekstów. Wykonanie i wstawienie do portfolio zrzutów ekranu ma kilka korzyści:

  • jeśli jutro publikacja zniknie, zrzut ekranu zostanie, 
  • zrzut ekranu daje natychmiastowy podgląd tekstu, podczas gdy w link trzeba kliknąć, 
  • zrzut ekranu uwiarygadnia Cię w oczach potencjalnego klienta.

Owszem, ktoś może zarzucić, że zrzuty ekranu są modyfikowane, że ktoś się wfotoszopował w dane miejsce, ale to akurat bardzo łatwo sprawdzić. 

Daria Simon we wspomnianym artykule poleca wykonywać screenshoty całych witryn za pomocą aplikacji Google Awesome Screenshot, GoFullPage lub podobnej. Tutaj nie do końca się zgodzę. 

  • gdy podasz portfolio w takiej formie, klient niekoniecznie będzie chciał przeglądać cały tekst i scrollować się przez niego, szczególnie jeśli to krowa na 20k znaków, jak ten artykuł,
  • duże obrazy zapychają stronę/PDFa.

Zbieraj opinie zadowolonych klientów

Przede wszystkim – nie bój się prosić o opinie. Jeśli klient jest zadowolony z Twojej pracy, to ją da bez problemu (w większości nawet nie trzeba ich jakoś bardzo prosić). Jeśli nie jest zadowolony… to się popraw. 

Na samym początku swojej drogi wychodziłem z założenia, że każdy tekst muszę pisać na maksa, tak żeby wstawiony do portfolio budził respekt. Trzymaj się tej zasady.

Masz stronę autora? Wykorzystaj ją!

Ja mam taką stronę.

https://rankomat.pl/autor/daniel-bartosiewicz

Nawet dwie:

https://nano.komputronik.pl/author/d-bartosiewicz/

Możliwe, że jeśli pracujesz na etacie, Twój pracodawca też Ci taką stworzy. Ewentualnie serwisy, które chcą budować wizerunek ekspertów dla swoich autorów wyodrębnią dla Ciebie takie miejsce.

Wielu pracodawców jednak będzie się przed tym wzbraniać, zakładając, że jak Ci nie stworzą takiej strony, to nigdy nie odejdziesz od nich z pracy i będziesz dla nich tworzyć zajebiste treści po wsze czasy. Wielu nie pozwoli Ci wykorzystać napisanych tekstów w portfolio.

Mówi się trudno i pisze się dalej.

Jak stworzyć portfolio copywritera bez zleceń?

Tworzenie portfolio, kiedy masz roboty pod sufit, to bajka. Można powiedzieć, że portfolio robi Ci się samo. Ale co w sytuacji, kiedy dopiero zaczynasz, i nie masz zleceń? Albo masz zlecenia, ale są… nieciekawe i niezbyt reprezentatywne?

Tutaj masz dwie opcje:

  • zdobyć lepsze zlecenia, 
  • zdobyć publikacje bez zleceń. 

Tej pierwszej opcji poświęciłem spory rozdział e-booka “14 sprawdzonych patentów, by zarabiać więcej jako copywriter” (ściągnięty już czy nie?).

Tej drugiej poświęcę niniejszy rozdział.

Internetowe Portfolio

Sensem istnienia strony internetoweportfolio.pl jest stworzenie miejsca dla początkujących copywriterów, gdzie mogą zaprezentować swoje umiejętności i przekonać potencjalnych klientów, że są lepsi od konkurencji.

W trakcie procesu:

  • samodzielnie wybierasz temat i piszesz, o czym chcesz,
  • przejrzę Twój tekst,
  • zostawię feedback,
  • dam referencje,
  • podrzucę darmowe źródła wiedzy i rozwoju,
  • pomogę go opublikować.

Klaudyna Maciąg w podcaście Mała Wielka Firma u Marka Jankowskiego powiedziała, że lepiej jest pierwszych kilka zleceń zrobić za darmo dla wpisu do portfolio, niż za gównianą stawkę (tzn. ona użyła innego słowa, ale nazywajmy rzeczy po imieniu). Internetowe Portfolio jest jednym z takich miejsc, gdzie oprócz publikacji dostaniesz też wsparcie mentora.

Wpisy gościnne

Jeśli dopiero zaczynasz, to raczej nie masz podjazdu, żeby żądać czegoś w zamian. Ktoś, kto już jakiś czas jest w Internecie, ma pozycję. Ty nie masz czego zaproponować. 

Dlatego zrób dokładnie to, co na Internetowym Portfolio, tylko u kogoś innego. Skonsultuj się, spytaj o potencjalny temat, napisz, udostępnij plik, pozwól właścicielowi strony nanosić własne notatki (jego strona, jego zasady) i gotowe.

Jeśli dodatkowo włożysz w to trochę pracy i zbadasz sprawę, np. zauważysz, że dana osoba rzadko wrzuca treści na stronę i zaproponujesz jej pomoc, może Ci się udać dostać taki wpis.

Własna strona internetowa

Do tego nie potrzebujesz zlecenia. A jeśli nie masz czterech dyszek na hosting, to Ci pożyczę

Korzyści, jakie daje Ci własna strona:

  • piszesz, o czym chcesz. Możesz naprawdę rozwinąć skrzydła i puścić wodze fantazji, a swoboda tworzenia wpływa na jakość treści,
  • jeśli zbierzesz ruch organiczny i pozycje w wynikach wyszukiwania, to dodatkowo masz się czym pochwalić
  • możesz na własnej skórze nauczyć się SEO, co też zwiększa Twoją wartość w oczach klienta,
  • poznajesz działanie strony internetowej od zaplecza, więc możesz zaproponować klientowi tekst razem z publikacją, 
  • jeśli nie złamiesz prawa i zabezpieczysz stronę przed atakiem hakerskim choć w minimalnym stopniu, to nikt Ci jej nie zabierze
  • własna strona wygląda dużo bardziej profesjonalnie, niż PDF albo portfolio na portalu czy w mediach społecznościowych. To tak, jakby podejmować klienta we własnym biurze w porównaniu do zaproszenia go do kawiarni, 
  • mając stronę, przy zgłoszeniu na zlecenie podajesz jej adres, link do portfolio, link do formularza kontaktowego i zapraszasz do współpracy. 

Po stronie dużo łatwiej się poruszać niż po Dysku Google czy pliku PDF. Możesz podzielić swoje przykładowe teksty na branże i odsyłać ze strony głównej do konkretnych podstron.

Dawniej miałem obiekcje, bo własna strona kosztuje. Po co mam płacić, skoro mogę sobie postawić blog za darmolca na Blogspocie? Początkujący copywriterzy często stoją przed takimi dylematami.

No tak, tylko ile kosztuje własna strona

Hosting w lh.pl kosztował mnie 36 zł na rok. Domenę w pierwszym roku u większości rejestratorów możesz mieć za free, tym bardziej jeśli kupisz u nich hosting. Po roku odnowienie hostingu będzie kosztowało więcej (w niektórych firmach nawet 600 zł, więc sprawdź), ale:

  • przez rok dzięki własnej stronie zarobisz kasę, 
  • po roku możesz zlecić migrację hostingu za free na inny hosting, który w pierwszym roku będzie kosztował mniej.

Dorobek z etatu

Etat w mojej opinii to pas startowy dla copywritera. 

Etat bije w tym przypadku pracę w agencji, ponieważ agencja najczęściej nie pozwoli Ci wykorzystać realizacji w portfolio. Zabierze majątkowe prawa autorskie, każe podpisać NDA albo porozumienie o niewykonywaniu osobistych praw autorskich, i żegnaj Gienia. 

Blog GetResponse

Firma GetResponse oferująca system do wysyłania maili oferuje także możliwość dodania artykułu na ich stronie.

jak opublikować na blogu getresponse

Opcja jest fajna, ale ograniczoność tematów trochę boli. Jeśli chcesz specjalizować się w czymś innym, to może nie być rozwiązanie dla Ciebie. Wklejam link.

https://www.getresponse.pl/blog/write-for-us

Bonus: link building

Jako początkujący copywriter pewnie nie wiesz, czym jest link building, i w jaki sposób miałby Ci pomóc. 

Są serwisy jak WhitePress czy Linkhouse, gdzie możesz kupić artykuł sponsorowany. Publikacje na dużych serwisach kosztują grubą kasę, więc na tekst na WP.pl czy Onecie nie masz co liczyć, ale publikacje na mniejsze serwisy to kwota kilkudziesięciu złotych. 

Z reguły masz wybór – zlecasz napisanie tekstu za jakąś drobną kwotę albo piszesz samodzielnie. Oczywiście chcesz zaprezentować swoje umiejętności, więc pisania nie będziesz zlecać. 

I myk! Po publikacji masz tekst online na żywym portalu, nie zawsze pod Twoim nazwiskiem, ale dla klienta to bez znaczenia. 

Możesz powiedzieć: “Dlaczego mam płacić za publikację? Ja chcę zarabiać!”. 

bez portfolio nie ma zleceń

Jasne, ale potrzebujesz też portfolio, tak? Wyobraź sobie, że na Twoim poziomie umiejętności jest 1000 copywriterów. Dopiero zaczynają, nie mają zleceń, portfolio, umiejętności, nie mają nic. A pośród nich jesteś Ty – z artykułem lub dwoma na ciekawych stronach internetowych, kompletnie poza konkurencją.

99% z nich nie wpadnie na pomysł, żeby wkupić się na jakiś przyzwoity portal. To inwestycja kilkudziesięciu złotych, która zwróci się w krótkim czasie. 

Kiepskie sposoby na portfolio copywritera

Dość często daję zlecenia i poszukuję copywritera. Widzę, jak ludzie się zgłaszają, z czym i jak próbują mnie przekonać, że to im powinienem dać zlecenie. Widzę ich portfolio (a czasem nie widzę, bo nie mają). Teraz powiem Ci, co wygląda naprawdę źle. 

Brak portfolio

Wielu copywriterów zdaje się aplikować, silnie wierząc, że sama jakość ich treści przekona klienta do zawarcia umowy, ale ową jakość pokażą po domknięciu dealu. 

To tak nie działa.

Istotnie, na bezrybiu i rak ryba, więc w warunkach braku konkurencji wygrywa pierwszy lepszy. 

Ale na rynku copywritingu konkurencja jest ogromna. Nie możesz liczyć na to, że oprócz Ciebie nikt się nie zgłosi.

Zewnętrzne serwisy

Pierwotnie miałem je polecić jako wygodne rozwiązanie, gdzie copywriter freelancer może trzymać swoje prace, ale po zagłębieniu się w temat zmieniam zdanie.

Dotarło do mnie bowiem, że te serwisy świadczą swoje usługi, żeby ktoś docelowo wykupił konto premium. 

Przykładowe serwisy prezentuje poniższa tabela.

Strona

Darmowy pakiet

Cena

Copyfol.io

Darmowe szablony, porady, mockupy, 1 projekt publiczny, 3 podstrony.

9$ miesięcznie przy płatności rocznej, 

15$ miesięcznie przy płatności miesięcznej

Journo Portfolio

Do 10 prac za free

15,62$/rocznie

18,75$/miesięcznie

SITE123

Całkiem za darmo, choć trudno wyczytać, o co tu chodzi

Nie dostałem się do cennika

Publuu

Brak wersji darmowej

Od 19 zł miesięcznie

Portfoliobox

Brak darmowej wersji

5,5$ miesięcznie

42$ na rok

Nie zagłębiałem się, ponieważ nie uznaję takich serwisów za dobre miejsce do trzymania portfolio. Jeśli ktoś każe mi płacić blisko 200 zł rocznie (42$) za wypożyczenie części serwisu, gdzie i tak jestem gościem, to wolę swoją, własnoręcznie postawioną stronę, nawet jeśli będzie wyglądać trochę jak gówno. 

Plik w Docsie, Wordzie

Rzadko, naprawdę rzadko, zdarza się, że ktoś wyśle mi plik w Docsie lub Wordzie i zrobi na mnie wrażenie. 

Docsy wysyłają mi (i ogólnie klientowi) jeszcze jeden sygnał – skoro piszesz do szuflady, to nikt nie chce Ci dać zlecenia. A skoro nikt nie chce Ci dać zlecenia, to słabo piszesz. 

Jeśli kręcisz bioderkami w samotności na środku parkietu, to znaczy, że nikt nie prosi Cię do tańca. 

Tak jak pisałem wcześniej – jeśli masz pisać sobie w Docsie, to już lepiej pisz na stronę, nawet na głupiego Blogspota. 

W skrajnym przypadku potrafiłem dostać wiadomość na Messengerze. 

Pliki na Dysku Google czy Dropboxie

Zdarzyło mi się dostać portfolio na Dysku Google. I teoretycznie jest to dość fajne, praktyczne rozwiązanie. Teksty pogrupowane w zgrabne foldery, posortowane branżami, w środku PDFy. 

Ale…

To mnie zmusza do wysiłku. 

Nie chcesz kazać potencjalnym klientom się wysilać

Portfolio copywritera – jaka forma jest najlepsza?

Omówiłem kiepskie (w mojej opinii) sposoby tworzenia portfolio. Teraz przejdę do tych dobrych, które mają szansę zrobić pozytywne wrażenie. 

Własna strona internetowa

Nie ma porównania. Jeśli masz 40 – 50 zł i chcesz zainwestować w swój rozwój, załóż własną stronę WWW. Dzięki temu możesz mieć:

  • miejsce do tworzenia portfolio,
  • miejsce, które pasywnie będzie Ci zbierać klientów, 
  • zgłoszenie na zlecenie jednym kliknięciem – rzucasz link do strony i siema, 
  • tematycznego bloga. 

Oprócz tego na swojej stronie WWW nauczysz się obsługi CMSa, kodu źródłowego (jeśli chcesz), podstaw SEO, zobaczysz, jak wygląda strona od zaplecza, i lepiej zrozumiesz jej działanie. 

Własna strona może niejako stanowić poligon pod naukę tworzenia landing page’y w przyszłości. 

To też sygnał dla potencjalnego klienta, że poważnie do niego podchodzisz i chciało Ci się odżałować te pięć dych czy stówę na własne miejsce w Internecie. 

Największa wada? Jeśli chcesz, żeby ładnie wyglądało, to może kosztować. Ewentualnie musisz liczyć na to, że gotowy szablon zrobi całą robotę. 

Plik PDF

Plik PDF to w mojej opinii najlepszy zamiennik strony internetowej. Taki PDF ofertowy nic nie kosztuje, oprócz czasu. A jeśli dodatkowo umiesz w grafikę i skład, to świetnie. Przygotowanie PDFa na pewno jest łatwiejsze niż stworzenie eleganckiej strony internetowej. Gotowy szablon oferty znajdziesz choćby w Canvie. 

Dlatego jeśli z jakiegoś powodu nie decydujesz się na swoją stronę, zrób PDF. Estetycznie wyglądający dokument już na wstępie pokaże profesjonalizm i poważne podejście do sprawy. 

Tutaj polecam dedykowany plik PDF w jednej tematyce pod każdą branżę. Jak już pewnie wiesz z mojego e-booka, specjalizacja w zawodzie copywritera jest bardzo ważna:

  • łatwiej będzie walczyć o klientów, 
  • skutecznie przekonasz ich, że warto Ci zapłacić dużo kasy.

Jak rzucisz klientowi jebutnego PDF ze wszystkimi branżami świata od parentingu przez motoryzację do gastronomii i prawa międzynarodowego, to klient zgłupieje. 

Konkrety.

W takim PDF koniecznie zawrzyj:

  • swoje dane osobowe, 
  • swoje dane kontaktowe, 
  • próbki tekstów, najlepiej screenshoty,
  • linki do tekstów (jak już będziesz je mieć), 
  • cennik.

Klient dostaje podobną do CV, treściwą informację o tym, z kim ma czynienia, jak się kontaktować, co potrafi i czy kandydat jest odpowiednią osobą. 

Przygotowanie PDF z ofertą daje jeszcze jedną ważną korzyść – stanowi świetną podbudowę pod stronę Internetową w przyszłości. 

Dodatkową zaletą PDFa jest to, że nikt Ci go nie zhakuje, w przeciwieństwie do strony internetowej.

Useme

Ale tylko jeśli aktywnie poszukujesz tam klientów. 

Jeżeli tak, to musisz mieć dopracowane portfolio. Klienci będą zaglądali na Twój profil i wszystko tam musi być cacy

Umieść te publikacje, którymi się możesz pochwalić i zadbaj o opinie klientów po domkniętej umowie. Useme na początek wystarczy jako miejsce do pokazywania swoich publikacji, umiejętności i szukania zleceń. 

Wix

W trakcie research do tego artykułu udało mi się założyć coś a la strona internetowa na Wixie. 

Wygląda to tak:

https://anonvonsatch.wixsite.com/dbest-content

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Całość zajęła mi około 5 minut i gdybym miał chęć, a nie miał kaca, mógłbym stworzyć coś, co udawałoby stronę internetową

Na minus – belka na górze i adres URL. Widać, że jestem u kogoś gościem. Klient mógłby pomyśleć, że dziaduję. Ale opcja całkiem dobra. 

Czyszczenie portfolio copywritera

Na początku trzeba, jak to się mówi, odrobić pańszczyznę. Napisać kilka artykułów na nieprzyjemne tematy (najczęściej za nieprzyjemną stawkę), aby tylko było co pokazać. Pamiętam, że w swoim czasie pisałem o komorze normobarycznej, kursach na Euro 2021, różeńcu górskim czy korepetycjach z matematyki w Radomiu.

Potem zacząłem szukać specjalizacji. Wykorzystałem doświadczenie w pisaniu o grach komputerowych, jakie zdobyłem na etacie, dwa lata przegrane w LoLa oraz wiedzę o SEO i poszedłem w tę stronę. Złapałem zlecenie dla Benchmarka, Komputronika, Surfsharka, aż doszedłem do klientów z UK czy Singapuru. Potem dostałem robotę w Rankomacie i teraz dopiero mam się czym pochwalić. 

Te początkowe elementy portfolio nie mają za zadanie rzucać na kolana. Prawdopodobnie i tak by nikogo nie rzuciły, bo dopiero zaczynasz i jeszcze nie ma się czym chwalić. Te teksty mają za zadanie pokazać potencjalnemu klientowi, że już ktoś Ci zaufał, zapłacił i nie była to Twoja ciocia, która ma kwiaciarnię czy stryj z komisem samochodowym. 

Dzisiaj nadal mam kilka zleceń i klientów spoza specjalizacji. Pisuję o voucherach na atrakcje czy dobrach luksusowych, bo to łatwe i przyjemne tematy. 

Ale nie mam ich w portfolio. Nie potrzebuję. Nie muszę. 

Portfolio to nie muszą być teksty

Dla wielu klientów Twoje umiejętności pisarskie będą miały drugorzędne znaczenie. To, czy wstawiasz przecinki we właściwych miejscach i czy znasz 8 synonimów słowa “kanapa”, wcale się nie liczy – ani dla klienta, ani dla Google.

Dla wszystkich klientów najważniejszy jest efekt. Klient zaufa Ci, jeśli zobaczy, że znasz się na temacie. Gdy zgłaszasz się na zlecenie i mówisz, że branża jest Ci znana, ale nie masz niczego na potwierdzenie tych słów, jak ktoś ma Ci uwierzyć?

Ale kiedy zgłaszasz się na zlecenie i masz kanał na Youtube, społeczność na Twitchu albo ruch organiczny na własnym blogu – to już jest inna rozmowa. 

Statystyki z bloga

W swoim portfolio mam screenshota z Google Analytics, gdzie pokazuję, że mój blog zebrał 12 tysięcy unikalnych użytkowników. Od początku roku 2022 do sierpnia to już jest 24 000 UU. 

statystyki z bloga lekcja życia

Dużo? Niedużo? Nie wiem, ale wiem, że to o 24 000 więcej od kogoś, kto nie ma bloga.

Sukcesy w SEO

Tutaj niezmiennie będę przywoływał przykład copywritera o nicku MTM z Useme, który w swoim opisie miał takie zdanie:

“Wpisz w Google frazę [tutaj fraza], a mój artykuł będzie na 1. miejscu”.

Dzisiaj ten freelancer ma już inny opis, przez co nie pamiętam, jaka to fraza, coś z oponami. 

Pomyślałem: “To jest fajne, to musi robić wrażenie” i dążyłem do tego samego. Dzisiaj po wpisaniu frazy “multiagencje ubezpieczeniowe” albo “surferseo recenzja” znajdziesz moje treści u góry.

multiagencje ubezpieczeniowe mój artykuł

Tutaj małe sprostowanie – ten artykuł jest #1 wśród wyników organicznych. Nad nim jest mapka i reklamy.

surferseo recenzja dbest content

Sukcesy w życiu prywatnym

Mój ziomek, Konrad Lippert, współorganizuje europejskie zawody łazików marsjańskich European Rover Challenge. Mój inny ziomek, Emil Zelma, zajął drugie miejsce w ogólnopolskim konkursie wiedzy o przedsiębiorczości. 

To wszystko buduje Twój wizerunek eksperta i pozwala żądać lepszej kasy za zlecenie. 

Wypowiedź jako ekspert

Podczas pracy w Rankomacie zdarzało mi się udzielać wypowiedzi np. do radia czy do innych portali. Moją wypowiedź znajdziesz na stronie prawo.pl. 

Daniel Bartosiewicz prawo.pl

Albo na stronie RMF FM. 

Daniel Bartosiewicz wypowiedź dla RMF Fm

Nawet gadałem w radiu. Ludzie podobno padali ze śmiechu. 

Certyfikaty, kursy, szkolenia

Mam jeden certyfikat, którym mogę się pochwalić. To certyfikat eksperta Surfer SEO.

certyfikat eksperta surferseo

Mam jeszcze kilka innych, ale potencjalnego klienta nie będą obchodzić.

Rób kursy, szczególnie darmowe. Aktualnie jestem w trakcie rewelacyjnego kursu content writingu u Briana Deana. To twórca strony Backlinko.com, którą gigant SEO – Semrush – kupił za nie wiem ile milionów dolarów. Kurs jest świetny! SurferSEO też ma kurs obsługi swojego programu SurferSEO Writing Masterclass. Polecam go zrobić.

Często także po webinarach ich autorzy dają certyfikaty. Zbieraj.

Za free możesz wyrobić sobie certyfikat Google Analytics, Google Tag Manager, zbierać punkty DIMAQ. To wszystko może zrobić wrażenie, choć nie musi.

Certyfikaty, kursy i szkolenia mają znaczenie wtedy, kiedy idą za nimi umiejętności i rezultaty. Jeśli za kursem nie idą umiejętności i rezultaty, to oznacza, że płacisz komuś kilka stów lub tysięcy za papier, który ma wprost wkręcić potencjalnemu klientowi, że coś potrafisz.

Widziałem ludzi po kursie copywritingu za ponad trzy tysiące złotych, którzy piszą zwyczajnie kiepsko, bez duszy, wyuczenie.

Portfolio to nie wszystko

Nawet jeśli masz zabójcze portfolio, klient może go w ogóle nie zobaczyć, jeśli zgłaszasz się jak burak. Na przykład jak ten pan.

portfolio copywritera jak się zgłasza debil

Gościu to mnie wtedy tak zgrzał…

To, co się dzieje po zgłoszeniu, też ma znaczenie. Zdarzały mi się też takie sytuacje.

brak odpowiedzi na pytanie dotyczące zlecenia portfolio copywritera

Zadaję pytanie i nie dostaję odpowiedzi. Co to oznacza? Dla mnie to jest znak, że podczas współpracy kontakt może wyglądać podobnie. A Ty nie chcesz zbudować u klienta przekonania, że kontakt z Tobą będzie utrudniony.

Portfolio copywritera a NDA

Zdarza się dosyć często, że firma, dla której piszesz, chce to zatrzymać w tajemnicy. Może nie chce, by konkurencja wiedziała, kto dla nich pisze? A może ma paranoję? Cokolwiek kieruje tą firmą – masz podpisaną umowę o poufności, a umów trzeba dotrzymywać. 

Tutaj musisz się zastanowić już na etapie przyjmowania zlecenia, czy takie zlecenie w ogóle chcesz przyjąć. Nikomu nie pokażesz, do portfolio nie wstawisz, więc liczą się dwie rzeczy:

  • kasa, 
  • długofalowa współpraca. 

Czy można pokazać taki tekst? 

portfolio copywritera well yes but actually no

Nie pokażesz takiego tekstu publicznie. Jeśli wrzucisz tekst opatrzony takimi klauzulami na stronę, to firma przyjdzie do Ciebie i w najlepszym razie grzecznie poprosi o zdjęcie wpisu.

W najgorszym – przyjdzie i poprosi o zdjęcie i jednocześnie o tyle pieniążków, ile w NDA było zapisane. 

Tutaj portfolio w PDFie bije stronę internetową. W PDFie jest szansa, że publikacja nigdy nie dotrze do właściciela majątkowych praw autorskich. 

Z pokazywaniem takich tekstów prywatnie jest jak z pokazywaniem się nago – musisz wiedzieć, komu można pokazać, a komu nie. 

FAQ – najczęściej zadawane pytania o portfolio copywritera

Czy muszę mieć własną stronę internetową pod portfolio?

Nie. Są inne opcje jak zewnętrzne serwisy, Wix, a nawet ładny plik PDF.

Co to jest portfolio?

Zgodnie z definicją portfolio to zbiór prac twórcy. Dawniej oznaczało głównie prace na papierze, dzisiaj w tej kategorii mieszczą się różne rodzaje portfolio, w tym prace online.
Samo słowo „portfolio” pochodzi od włoskiego „portafoglio”, które oznacza „portfel”, a ono z kolei jest zbitką dwóch słów: portare – nosić, foglio – arkusz. Odnosi się do portfela, w którym nosisz papierowe arkusze, czyli banknoty. W znaczeniu miejsca do trzymania swoich prac, słowo „portfolio” przeniknęło do artystów malarzy i grafików, którzy arkusze ze swoimi pracami nosili w teczkach.

Jakie teksty pisze copywriter?

Copywriter pisze teksty użytkowe, które mają wywołać konkretny efekt i doprowadzić do konwersji, czyli zmiany, oraz skłonić odbiorcę do działania.
Mogą to być:
– teksty sprzedażowe,
– copy na reklamy,
– oferty,
– claimy,
– opisy produktów i kategorii,
– treści na landing page,
– posty na social media.

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.