Jeśli chodzi o Goodcontent, opinie są podzielone. Jedni wymieniają portal jako miejsce, gdzie można znaleźć płatne zlecenia i dorobić parę złotych w wolnym czasie. Inni klną na niego na czym świat stoi i utożsamiają z wyzyskiem na rynku copywriterskim. 

Jak jest naprawdę? Czy warto zarabiać na Goodcontent? Starałem się utrzymać tę recenzję w neutralnym, subiektywnym tonie, ale chyba mi się nie udało. 

Z tego artykuł dowiesz się:

  • czym jest Goodcontent?
  • czy warto pisać na Goodcontent?
  • dlaczego sytuacja na Goodcontent wygląda tak, a nie inaczej?
  • jeśli nie Goodcontent, to co?
  • jak zarabiać więcej jako copywriter?

Czym jest Goodcontent?

W wielkim skrócie, Goodcontent to platforma content marketingu, na której możesz zamawiać teksty na strony internetowe. Założona przez Bartłomieja Tokarskiego w 2015 r. 

W 2019 r. platformę kupiło WhitePress i od tamtej pory Goodcontent służy głównie pisaniu tekstów pod SEO dla linków zwrotnych i artykułów sponsorowanych kupionych za pośrednictwem WhitePress. 

Dostałem k*@^#%$cy, czytając opinie o Goodcontent

Tak jak typowy content writer podszedłem do tematu rzetelnie i zanim napisałem pierwsze słowo, sprawdziłem top 10 wyników Google na frazę “goodcontent opinie”. 

I trafił mnie szlag.

To, co tam zobaczyłem, woła o pomstę do Nieba. 

Dnia 23.08.2022 r., kiedy piszę ten artykuł, wygląda to tak:

Miejsce Strona Opinia Link partnerski
1. https://zarabiajnapisaniu.com/goodcontent-opinie/ Pozytywna Tak
2. https://www.gowork.pl/opinie_czytaj,21599470 Negatywna Nie
3. https://zarabianiewdomu.com/goodcontent/ Pozytywna Tak
4. https://zarabiajprzez24.pl/goodcontent/ Pozytywna Tak
5. https://goodcontent.pl/ Nie
6. https://www.forum.optymalizacja.com/topic/215319-startup-goodcontentpl-platforma-copywriterska/page/257/ Mieszana Nie
7. https://socialgain.pl/good-content/ Pozytywna Tak
8. https://www.silesiasem.pl/goodcontent-pl-pod-lupa-plusy-i-minusy-gieldy-copywriterow Neutralna, ze wskazaniem na pozytywną Nie
9. https://joannaszymanska.pl/portale-dla-copywriterow/ Pozytywna Nie
10. http://panoptikum.media/copywriting-dla-goodcontent-jako-sposob-na-zarabianie-online/ Pozytywna Tak

Jedyne negatywne opinie w top 10 to GoWork (który de facto służy głównie do jeżdżenia po pracodawcach) i blog Joanny Szymańskiej, której serdecznie dziękuję za ten wpis. Silesia SEM ma bardzo dobry wpis, ale ocena 4,4/5 trochę zawyżona.

Forum PiO to, jak przystało na forum, to zbiór różnych opinii i starcie poglądów, nie oceniam. 

(Mam nadzieję, że mój artykuł też gdzieś tam wskoczy).

Pozostałe wyniki zawierają linki partnerskie. 

Nie zamierzam psioczyć na linki partnerskie, sam je mam i tego nie ukrywam. Ale jeszcze nie zhańbiłem się polecaniem czegoś, czego nie uważam za jakościowe. W mojej opinii tworzenie pochlebnego artykułu wprowadzającego w błąd tylko dla umieszczenia w nim reflinka jest niegodne.

Autorzy – powinniście się wstydzić. 

To zaburza postrzeganie rzeczywistości i szkodzi początkującym copywriterom

Co robi osoba, która chce zacząć jako copywriter?

Wchodzi w Google i czyta. Chce zarabiać kasę, więc wpisuje: “gdzie szukać zleceń”.

I tam w artykułach widzi różne propozycje – Useme, Facebook, Goodcontent, Giełda Tekstów, może coś z zagranicy.

Sprawdza po kolei. Wpisuje “goodcontent opinie”. Widzi takie opinie, jak powyżej, i myśli: “OK, Goodcontent jest spoko”.

Rejestruje się na portalu, pisze za 3 zł za 1000 zzs i przez resztę kariery myśli, że to jest w porządku. A awans na 9 zł za 1000 zzs to jak złapać Pana Boga za nogi.

Albert Einstein powiedział:

Każdy jest geniuszem. Jednak, jeśli oceniasz rybę na podstawie jej umiejętności wspinania się na drzewa, przez całe życie będzie sądziła, że jest głupia.

Tak samo jest z Goodcontent. Dla ludzi, którzy nie zaznali pisania za lepsze pieniądze, 9 zł za 1000 zzs to szczyt marzeń.

Opinie o serwisie Goodcontent są jak porno. 

Dzieciak się naogląda i też myśli, że jego kobieta będzie krzyczeć z ekstazy, jak tylko on ją dotknie, i wyczyniać niestworzone rzeczy w łóżku. A tymczasem okazuje się, że jego dziewczyna to normalna kobieta z normalnymi potrzebami i nie robi tego, co pani na ekranie.

Copywriterzy copywriterom zgotowali ten los

Gdy w lutym 2021 r. rejestrowałem się na Useme, moją uwagę zwróciło kilka osób, które miały wówczas ponad 100 umów i przybywało ich im systematycznie. Jedna pani miała ponad 300. Teraz zbliża się do 500. Te osoby aplikowały na prawie wszystkie zlecenia, szablonami, z niską stawką… 

Zachodziłem w głowę: “Jak to jest możliwe, że obrabiają tematy z odległych branż w takiej ilości za taką stawkę?”. 

Dziś już wiem. To znaczy – miałem podejrzenia, a dzisiaj mam pewność. 

Oto jedna z tych osób. 

agentka z Useme -

Ta pani aplikowała do mnie na Useme na trzy zlecenia – korepetycje, medycyna, zamówienia publiczne. Prawda, że zbliżone branże? Jak nic specjalistka w każdej. 

Teraz mam pewność, że Ci ludzie zbierają zlecenia z Useme, oferując marne stawki, a potem podzlecają to dalej na Goodcontent za jeszcze niższe stawki

A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że potem idą na Facebooka, i psioczą na zleceniodawców, że Ci nie chcą dużo płacić.

Przyznam się. Ja też podzlecam robotę. Kto dla mnie robił, ten wie, że nie kantuję, i płacę tyle, ile wykonawca chce.

Zdarzyło mi się też podzlecać treści za 5 zł za 1000 znaków. Zgłosił się do mnie kilka miesięcy temu chłopak, kompletnie zielony, bez portfolio. Podesłał próbkę i chciał tylko piątaka. Po pierwszych 3 tekstach sam z siebie podniosłem mu na 8, potem na 10, a potem na 15. Wzrost stawki o 300% w czasie krótszym niż pół roku. Pomogłem mu zbudować portfolio i dałem dobry feedback. Dzisiaj pewnie bierze więcej niż 15.

Dobrze pisał i nie chciałem, żeby mnie zostawił, albo żeby miał mi za złe, że go wykorzystuję.

Jak działa Goodcontent od strony copywritera?

Wchodzę na stronę główną, gdzie zamyślona, dobrze ubrana pani udaje, że pisze tekst. Gdybym nie siedział w branży od 2019 r., może dałbym się nabrać, że czeka mnie taka przyszłość. 

goodcontent strona główna

Strona główna wita mnie informacją, że ponad 20 000 copywriterów współpracuje z Goodcontent. Jestem ciekaw, ilu z nich to aktywni użytkownicy. 

Klikam “Załóż konto”. Portal wita mnie formularzem.

goodcontent formularz rejestracji

Uzupełniam informacje i piszę jakiś krótki tekst na temat “udane małżeństwo”, żeby udowodnić administracji, że nie jestem idiotą. 

Po zalogowaniu widzę dashboard. Po lewej mam pasek boczny z opcjami. 

Good Content pasek boczny

Przyszedłem tu zarabiać kasę, więc klikam “Lista zamówień”.

Good Content lista zamówień

Lista nie powala. 

Spodobało mi się zaznaczone zlecenie. “Nie odrzucam zamówień”. Tak jakby to nie było oczywiste, że za wykonane zlecenie należą się pieniądze. Ludzki pan. Miło z jego strony. Ale przynajmniej nie wymaga nie wiadomo czego, a i stawka nie jest najniższa. 

Spodobało mi się natomiast to zamówienie. 

Good content wymagania 1
Good content wymagania 2

Szczególnie urzekł mnie fragment, że “Teksty powinny być chwytliwe i wzbudzać zainteresowanie ofertą firmy. Mile widziane zastosowanie tzw. zwrotów Call to Action (sprawdź, zobacz, przekonaj się itp.)”. 

I za to dostaniesz 2,69 zł za 1000 zzs. 

Jak przyjmować zamówienia na Goodcontent? 

Good Content jak przyjmować zamówienia

Przyjmujesz zamówienie, klikając przycisk “Rezerwuj”. To oznacza, że kto pierwszy ten lepszy.

Od momentu rezerwacji masz 6 godzin na realizację zamówienia.

Poprawka użytkownika Olo: portal powyżej pewnej liczby znaków dodaje 30 minut za 1000 znaków ponad limit.

Po zakończeniu wysyłasz napisany tekst i zamawiający ma po otrzymaniu tekstu 7 dni na akceptację lub odrzucenie. 

Akceptacja dopisuje środki na konto copywritera. Odrzucenie… Cóż, wyjaśnia się samo. 

Możesz też dostać zamówienie prywatne. Ludzie powiadają, że są lepiej płatne.

Goodcontent zamówienie prywatne

Z ciekawości sprawdziłem. 

Zamówienie prywatne goodcontent

Istotnie, 5,71 zł za 1000 znaków to o złotówkę więcej niż maksymalna oferta. A jeszcze ja mam działalność gospodarczą, więc wziąłbym dodatkową złotówkę (na podatek). Więc zgadza się, płacą więcej. 

Ale nadal mało. 

Poprawka użytkownika Olo: 5,71 jest za cały tekst, nie za 1000 znaków.

Musiałem skapitulować

Zazwyczaj jak coś testuję, to testuję. Kiedy pisałem artykuł o wypełnianiu ankiet, to przez trzy miesiące wypełniałem ankiety za jakieś drobne. 

Ale tu… 

Nie jestem w stanie zmusić się do pisania tekstu za takie stawki. Sorry. 

Wolę pisać niniejszy artykuł za darmolca, bo wiem, że w perspektywie roku zarobi mi więcej niż 9 zł. 

To samo ze zlecaniem. Chciałem sprawdzić, jaką jakość tekstu mogę mieć za mniej niż 10 zł za 1000 znaków, ale musiałbym zlecić tak z 20 tekstów, żeby mieć miarodajny wynik. Może kiedyś się pokuszę.

Zalety Goodcontent

Nie będzie tego wiele. Ten artykuł powstaje głównie jako instrukcja dla początkujących copywriterów, żeby póki co portale tego typu omijać szerokim łukiem

Goodcontent istnieje

Tak, istnienie Goodcontent to jest zaleta. Platforma działa i w swoim założeniu ma się dobrze. To pokazuje, że coś jest na rzeczy, choć to nadal niedoskonałe rozwiązanie.

Żyję nadzieją, że pewnego dnia na Goodcontent będą przychodzić zleceniodawcy skłonni zapłacić dobry pieniądz za solidną pracę, i copywriterzy warci tych pieniędzy.

Płaci

Nie płaci dużo, ale płaci. Tzn. nie Goodcontent płaci, tylko zleceniodawcy płacą, ale nadal można przyjąć, że są tam złotówki.

Nie wiem, w jakiej trzeba być desperacji, żeby godzić się na stawkę 2 zł za 1000 znaków, ale nie zmienia to faktu, że jak napiszesz te 1000 znaków, to dostaniesz 2 zł. 

Gwarantuje uczciwość

Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, Goodcontent jest na swój sposób uczciwe. Nikomu nie obiecuje gruszek na wierzbie. 

Zleceniodawcy też nie kryją, jakiej jakości oczekują, oferując stawki rzędu 2-10 zł za 1000 zzs.

Jak zarobisz kasę, to ją dostaniesz. Nie powinny zdarzać się sytuacje, w których zamawiający bierze tekst, a nie płaci. Zleceniodawca płaci z góry, a portal zabezpiecza środki na poczet zlecenia, coś jak Useme. 

Brak wyścigu szczurów

Taką zaletę znalazłem w jednym artykule i trudno się z tym nie zgodzić. 

Stawki są ustalone z góry. Nie ma konkurowania ceną i zaniżania stawek, żeby dostać zlecenie.

Ale z drugiej strony nie za bardzo z czego jest zaniżać. 

Niski próg wejścia

Z jednej strony to zaleta. Teoretycznie nie musisz posiadać żadnych kwalifikacji, żeby pisać na Goodcontent. Do zdobywania zleceń trzeba być po prostu szybszym, dbać o unikalność tekstów i pisać według wytycznych. 

Wewnętrzny system antyplagiatowy

Goodcontent zapewnia, że zamawiający otrzymają unikalne teksty. Nic dziwnego, przy tych stawkach wielu autorów może korcić, żeby „wesprzeć się” cudzą pracą.

Widać nazwiska zleceniodawców

Dzięki temu wiadomo, do kogo można się spruć gdzieś na social mediach. Będę się temu uważnie przyglądał. 

Goodcontent – wady

To właściwie temat na osobny artykuł, ale spróbuję się streścić.  

Wolny rynek zdominowany przez zleceniodawców

Ustalanie się stawek na Goodcontent przebiegało w warunkach wolnorynkowych. Zleceniodawcy składali zamówienia, a one schodziły. Zaczęli więc manipulować stawką i badać, jak nisko mogą z nią zejść, żeby copywriterzy nadal brali zlecenia. 

I zeszli. 

Zamawiający to w większości seowcy, a gros roboty seowców to testy. 

I tak testowali, aż znaleźli dolny pułap.

Trudno ich za to winić. 

Tutaj działa zasada substytucji. Jeśli zamawiający nie widzi różnicy w produktach, wybierze tańszy. Ludziom od SEO pod linka nie są potrzebne wybitne treści. Więc po co mają płacić komuś 20 zł za 1000 znaków, jeśli na Goodcontent ktoś napisze tekst o podobnej wartości użytkowej za 2 zł za 1000 znaków?

Nie możemy oczekiwać od ludzi, że nagle sami z siebie zaczną płacić więcej, bo przecież nie wypada wyzyskiwać innych. 

Jakiś czas temu szukałem garnituru. Wpisałem w Google “garnitur gdańsk” i wyrzuciło mi reklamy Ads – gajer za 400 zł. Idę do sklepu. Pani mi daje coś tam do mierzenia, marynarka, spodnie, buty, koszula. No fajnie leży, przystojny facet. 

1300 zł. 

I tutaj mam mindfuck: “Dlaczego mam płacić 1300 zł za coś, co mogę mieć za 400?”. 

I nie zrozum mnie źle – ten garnitur był wart 1300 zł. Krój idealny, wygodny, materiał jakościowy. Wszystko spoko. 

Tylko że na moje potrzeby wystarczyłby mi gajer za 400 zł. Na tej podstawie nie dam za garnitur 3 razy więcej. 

Niskie stawki

To oczywista konsekwencja poprzedniego punktu. Nie ma się nawet nad czym rozpisywać. 

Na Goodcontent kokosów nie zarobisz. Tyle.

Niewysokie stawki sprawią, że na koniec miesiąca Ci się odechce.

Aczkolwiek moje serce skradła ta opinia na GoWork.pl.

GoodContent opinia GoWork

Mój drogi copywriterze o nicku Copywriter – zawodowi copywriterzy nie piszą na Goodcontent. Nie wiem, kim jesteś, ale na pewno nie zawodowym copywriterem.

Jak napiszesz powieść w Wordzie i wrzucisz ją na Wattpada to nie czyni Cię zawodowym pisarzem. Aby zostać zawodowym pisarzem, trzeba mieć akcept tradycyjnego wydawnictwa i umowę wydawniczą.

Na dostęp do lepiej płatnych zleceń trzeba sobie zasłużyć

To jest dla mnie jakieś nieporozumienie. Rozumiem, że jak początkujący muszę odrobić pańszczyznę, ale bez przesady.

Ten system na jednym poziomie stawia 13-latka, który jest dobry z polskiego, i lekarza z 20-letnim stażem pracy. 

Wadliwy system ocen

Znam dwie świetne prawniczki wyspecjalizowane w prawie Internetu. 

Jedna z nich to Kinga Konopelko. W Google ma ocenę 5 gwiazdek na 58 ocen. 

Druga to Ilona Przetacznik. Jakiś czas temu miała ocenę w Google 4,1 gwiazdki na 5 ocen. 

Która z nich jest lepszą prawniczką? 

Odpowiedź brzmi: obie są zajebiste. Po prostu jedna dostała więcej pozytywnych ocen, a druga miała pecha dostać jedną gwiazdkę. Na szczęście wyszła na prostą, ale nie obyło się to bez zaangażowania lojalnej społeczności.

Jak masz to ocenić po gwiazdkach z Google? Nijak. 

Tak samo wygląda system ocen na GC. Masz oceny od 1 do 5, liczbę tekstów i % zaakceptowanych/odrzuconych. 

Aktualizacja regulaminu 24.08

W międzyczasie dostałem powyższy komunikat. Coś drgnęło. 

Brak możliwości napisania zgłoszenia

Na Useme czy na Facebooku masz dodatkową broń w postaci zgłoszenia. Zgłoszeniem możesz przekonać potencjalnego pracodawcę, że lepiej nadajesz się do danego zlecenia, niż inni. Możesz też podać swoją stawkę, a nie ślepo akceptować stawkę klienta.

To Twój pierwszy tekst próbny i od tego, czy kupi klienta, zależy zlecenie. 

Na Goodcontent tego nie masz. Widzisz tylko wytyczne i albo bierzesz tekst, albo czekasz dalej.

Brak opcji negocjacji stawki

Jest oferta, take it or leave it.

Zleceniodawcy nie obchodzi to, czy dobrze piszesz, czy zasługujesz na więcej. On tylko daje zlecenie, ustawia dziadowską stawkę i siema. Bierz albo nie. Mam 10 kopików na Twoje miejsce.

Brak sensownego feedbacku

Po wysłaniu tekstu dostajesz informację, że zaakceptowane, albo krótką odpowiedź, że odrzucone. 

I tyle. Nie wiesz, co było napisane źle, co dobrze, co może zostać, a co jest do poprawy. Nie wynosisz z takiej współpracy nic. Perspektywy rozwoju zerowe. Lepiej zainwestować ten czas w naukę.

Niepewna ochrona piszących

Spotkałem się w sieci z opiniami, że zleceniodawcy niekiedy odrzucają gotowy tekst pod byle pretekstem, a następnie taki odrzucony tekst wykorzystują na stronie, co jest ewidentnym oszustwem.

Przy tych stawkach jest to dla mnie co najmniej żenujące i poniżej jakiejkolwiek krytyki. Orżnąć kogoś na 7 zł… Interes życia.

copywriter Mem z Maską

Można wysłać zgłoszenie odwoławcze do Goodcontent, ale jak ktoś słusznie zauważył, to zleceniodawcy przynoszą kasę na platformę, a nie twórcy, więc administratorzy serwisu nie dokładają wszelkich starań, by dbać o bezpieczeństwo. 

Brak możliwości tworzenia portfolio

Na początku kariery copywritera możliwość uzyskiwania wpisów do portfolio jest ważniejsza niż pieniądze.

A przynajmniej powinna być.

Realizacji z GC nie wykorzystasz do promocji swoich usług. Regulamin tego zabrania.

Limit czasowy

Po rezerwacji zamówienia masz 6 h na ukończenie tekstu. Dużo? Mało? Nie wiem. Do realizacji zlecenia na precla na 2 k znaków wystarczy w zupełności. Na porządniejszy artykuł na 6-8k znaków może być mało. 

To też pokazuje, że zamawiający nie oczekują nie wiadomo jakiej jakości. Bo jakiej jakości można oczekiwać za 3 zł za 1000 zzs w czasie 6 godzin? 

Tak, wiem, te teksty są tak proste, że się je pisze w godzinę, ale nadal – brakuje tylko bata i dedykowanego poganiacza. 

Niski próg wejścia

To, co jest zaletą, jest tutaj też wadą. Dosłownie każdy może się bić o zamówienia, a że kto pierwszy, ten lepszy, to osoba bez kompetencji może pokonać osobę lepiej kwalifikowaną. 

największy problem zarabiania na goodcontent – Ludzie nie wiedzą, że można inaczej

Goodcontent ma się dobrze. Jak pisałem wcześniej, mają 20 000 zarejestrowanych copywriterów, a i zamówień przeważnie sporo. Dlaczego portal ma się dobrze, skoro zarobki są tak mizerne? 

To proste – pogoń za forsą. Nawet mizerną. 

Co myśli każdy początkujący copywriter?

“Chcę zarabiać kasę z copywritingu”.

Wpisuje w Google “jak zarabiać pieniądze jako copywriter” i czyta wyniki wyszukiwania, które mówią mu między innymi, że na Goodcontent można zarobić. 

I będzie tam siedział, dopóki ktoś mu nie powie, że jego treści są warte więcej niż 5 zł za 1000 zzs

Bo woli się trudzić za te psie pieniądze, zamiast napisać 4-5 tekstów za free, żeby zbudować portfolio i wskoczyć na poziom 15-20 zł/1000 zzs. Nie wspominając o nauce copywritingu.

A propos nauki, jest świetny odcinek podcastu Mała Wielka Firma, gdzie Klaudyna Maciąg wyjaśnia temat w 40 parę minut. Każdy początkujący copywriter powinien przesłuchać.

https://malawielkafirma.pl/jak-zarabiac-na-pisaniu/

“Ok, to jak taki jesteś mądry, gdzie znaleźć klientów, którzy płacą więcej?”

Takie pytanie padło na jednej z grup na FB od człowieka, który nie widzi nic złego w pisaniu za 7 zł/1000 zzs. Tzn. chciałby za więcej, ale nie wie, gdzie znaleźć takich klientów. 

Po pierwsze, Ci klienci nie szukają copywriterów na Goodcontent i generalnie omijają platformy pośredniczące w znajdowaniu copywriterów. Z prostego względu – tam nie ma dobrych copywriterów. 

Być może kogoś teraz obrażam. Być może gdzieś pośród nich jest drugi David Ogilvy i właśnie zgrzyta zębami. 
Słowo do Ciebie: jeśli jesteś zajebistym copywriterem, to uciekaj z Goodcontent. A jeśli nie stać Cię, żeby stamtąd uciec, to nie jesteś dobrym copywriterem.

Klient, który dobrze płaci, szuka jakości i wie, że dobry copywriter w 90% przypadków nie siedzi na etacie czy na platformach, tylko idzie na swoje. Ma firmę, wystawia faktury, obsługuje kilkanaście osób i zbiera pozytywne opinie. 

Po drugie, dobrze płacący klienci często polegają wyłącznie na rekomendacjach. I tu mam na myśli wartościowe rekomendacje od godnych zaufania ludzi, a nie gwiazdki na GC czy innym portalu. 

Po trzecie, dobrze płacący klienci szukają jakości, a nie ceny. Goodcontent jest dla ludzi, którzy szukają właśnie według ceny. Dajesz zlecenie, specyfikację, kwotę i czekasz, aż ktoś zrobi. I albo jest zrobione OK, albo nie. Jak jest OK, to bierzesz. Jak nie jest OK, to odrzucasz. Nie bardzo masz możliwość uprzedniej weryfikacji wykonawcy.

Po czwarte, dobrzy klienci oczekują dobrego portfolio. A jak zbudować dobre portfolio zleceniami na GC, których zgodnie z regulaminem nawet nie możesz nikomu pokazać? 

Często widzę zgłoszenia na zlecenie czy pseudoreklamy na Facebooku podpisane “Mam 900 sprzedanych tekstów na GoodContent”. Ok, ale jakie to teksty? Gdzie one są? To mi nie mówi, jak piszesz, tylko ILE piszesz. A ja nie szukam ilości, tylko jakości, tak?

Po piąte, klient nie powierzy oferty sprzedażowej, landing page czy artykułu specjalistycznego byle komu. Będzie chciał sprawdzić tę osobę, przetestować, zobaczyć dotychczasowe realizacje, może nawet porozmawiać, a nie rzucić ochłap i kto pierwszy ten lepszy. 

Seowcy nas nie szanują. I mają rację

Bo jak mogą szanować kogoś, kto nie szanuje sam siebie?

Byłem na barcampie SEO Poland w Gdańsku 21.07.2022 r. W klubie studenckim “Mechaniczna Pomarańcza” miałem przyjemność wypić piwo z paroma osobami z branży SEO. Gdy mówiłem, że zajmuję się contentem, uśmiechali się niejako z politowaniem. 

W pełni to rozumiem. Oni znają nas, copywriterów, właśnie z platform jak Goodcontent, gdzie ludzie piszą po 2-3 zł za 1000 zzs. Co mają o nas myśleć? Patrzą na nas przez pryzmat wyrobników gotowych do pracy za minimalną stawkę, aby tylko zobaczyć złotówki na koncie. 

To jest godne pożałowania, czy wręcz pogardy. 

copywriterzy walczący o zlecenie mem

Potrzebujesz dorobić? Już lepiej wypełniać ankiety

Miałem w swoim czasie sporo do czynienia z ankietami. Napisałem case study nt. wypełniania ankiet za pieniądze, gdzie przez 3 miesiące wypełniałem wszystkie ankiety jak leci. 

Za 5 minut ankiety w YouGov dostaniesz 50 punktów. 2500 punktów to 100 zł do Allegro, czyli 2 zł za 5 minut roboty. 

2 zł na Goodcontent to 500-1000 znaków ze spacjami, gdzie jeszcze trzeba wstawić jakieś słowa kluczowe. Ogarniesz w 5 minut? Nie sądzę. 

Ankiety możesz wypełniać na telefonie w tramwaju, autobusie, w szkole czy na wykładzie na studiach. Jedną ręką możesz trzymać dziecko, a drugą w telefonie klikać odpowiedzi. Zarobki porównywalne jak na GC, ale robota, powiedziałbym, łatwiejsza. 

Znajdź sobie normalną robotę

Odbieram newsletter od Dakoty Robertsona (możesz się zapisać tutaj). W jednym z maili przeczytałem o tym, że zaczął solidnie zarabiać dopiero wtedy, gdy rzucił pracę.

Jak? 

Najpierw pracował jako ratownik medyczny na platformach wiertniczych. Zrobił kurs za 900$ i dostał pracę, w której przez większość dnia siedział na dupie. 

Kiedy mu się znudziło, zrobił kurs na ochroniarza za 500$, i dostał pracę, w której przez większość dnia siedział na dupie. 

A gdy tak sobie siedział na dupie, uczył się marketingu, copywritingu i pisał. 

W momencie, gdy rzucał robotę, miał już solidny, copywriterski background.

Zawsze to powtarzam na grupach, w Useletterze czy prywatnie – jak potrzebujesz kasy, znajdź robotę. Nie ma najmniejszego sensu upadlać się za grosze na platformach dla czyjejś uciechy i zysku. Nie musisz zaczynać od copywritingu. Chcesz zostać copywriterem? Spoko, poświęć pół roku na naukę i budowę portfolio, a potem atakuj. 

To oczywiste, chcesz pisać za kasę, ale pisząc za takie stawki, prędzej znienawidzisz copywriterski fach, niż wypłyniesz na szerokie wody

I jeśli mi powiesz, że wolisz pisać na Goodcontent za 500 zł miesięcznie, zamiast iść do jakiejkolwiek pracy za 2100 zł, to się nie polubimy. 

Kiedy Goodcontent zacznie dobrze płacić?

Disclaimer: to nie Goodcontent płaci, tylko zleceniodawca.

A teraz do brzegu.

Wyobraź sobie firmę, która szuka pracownika. Chcą mu zapłacić 3500 brutto, czyli jakieś 2700 netto. Wymagania:

  • 2 lata doświadczenia w branży, 
  • dobra znajomość obsługi komputera, w tym pakietu Office, 
  • ukończone studia II stopnia, 
  • znajomość języka angielskiego na poziomie C1. 

Nie znajdują pracownika. Ludzie, którzy aplikują, albo chcą więcej pieniędzy, albo mają niższe kwalifikacje. 

Co musi zrobić firma, żeby znaleźć pracownika? Opcje są dwie:

  1. Obniżyć wymagania. 
  2. Podwyższyć wynagrodzenie. 

Niestety na GC działa to tak, że zleceniodawca daje zlecenie za stawkę X, i jakiejkolwiek stawki by nie dał, ktoś to zlecenie weźmie. A skoro ktoś weźmie, to po co dawać więcej? 

I tutaj copy na Goodcontent szkodzą sami sobie. Gdyby przestali brać takie zlecenia, zleceniodawcy siłą rzeczy musieliby podnieść stawki

Ale jak to zwykle w naszym kraju bywa, zawsze znajdzie się ktoś, kto się wyłamie. Bo skoro inni przestali brać, to teraz wszystkie niskopłatne zlecenia moje.

I tak wracamy do punktu wyjścia.

“Ok, Daniel, ale skąd w takim razie brać pieniądze na życie?”

Napisałem wcześniej – osraj te zlecenia i znajdź normalną pracę, nawet za minimalną krajową. Im mniej angażująca to będzie robota, tym lepiej. Po pracy (a jeśli możesz, to także w trakcie pracy) ucz się copywritingu, złap kilka zleceń nawet za free, zbuduj portfolio, podnieś kwalifikacje, a wtedy zupełnie inaczej będziesz wyglądać w oczach potencjalnych zleceniodawców. 

Helpful Content Update 

W 2022 r. Google zapowiedział aktualizację algorytmu nazwaną roboczo “Helpful Content Update”, czyli “Aktualizacja użyteczności treści”.

https://surferseo.com/blog/helpful-content-update/

Oznacza to, że Google zamierza kosić wyniki wyszukiwania pisane pod roboty, a nie niosące merytorycznej wartości. To z kolei oznacza, że twórcy treści będą w cenie. 

Update wychodzi najpierw na rynki zachodnie w języku angielskim. Do Polski przyjdzie pewnie jakoś w ciągu roku.

Jest to duża szansa dla copywriterów na podbicie stawek i zerwanie z wyzyskiem. Liczę po cichu na to, że nisko płatne teksty przestaną się opłacać zamawiającym. 

Nie zmarnujmy jej.

Alternatywy dla Goodcontent

Ok, odradzam Ci start na Goodcontent, ale powinienem też dać coś w zamian, nie? W końcu każdy gdzieś zaczynał. Powiem Ci krótko, jak wyglądała moja droga

Pisać uczyłem się na Weryfikatorium. Było to pisanie bardziej literackie niż użytkowe, ale warsztat mi został. Doświadczenie z Weryfikatorium i dwóch lat grania w Leauge of Legends wykorzystałem, żeby dostać pracę zdalną przy pisaniu poradników do gier. Przepracowałem tam dwa lata, zdobyłem umiejętności oraz kilka ciekawych publikacji, które potem dodałem do portfolio. 

Z tym doświadczeniem poszedłem na Useme. Zaczynałem od stawki 360 zł za 40 k znaków (jakieś 9 zł za 1k zzs). Sukcesywnie budowałem portfolio i chłonąłem wiedzę, dzięki czemu jestem tu, gdzie jestem i piszę dla Ciebie.

Nadal jestem na etacie. Etat zapewnia mi bezpieczeństwo i stabilizację, a zdobyte doświadczenie wykorzystuję do podbijania stawek. I jeszcze trochę pobędę na etacie.

Etat, staż lub praktyki

Jeśli już koniecznie chcesz zarabiać, pisząc, poszukaj pracy, płatnego stażu lub praktyk. Firma da Ci narzędzia, podszkoli, trochę powyzyskuje i jak już zdobędziesz pierwsze szlify, będziesz mieć z czym iść na rynek copywriterski. 

Taka praca daje niesamowitego boosta, jeśli chodzi o walkę o zlecenia. Możesz dzięki temu, tak jak ja, ominąć Good Content czy Textbookers.

Internetowe Portfolio

Stworzyłem tę stronę dla takich osób, jak Ty, które są na początku drogi i nie mają jak zdobyć pierwszych wpisów do portfolio. Zamiast się męczyć i narabiać dla janusza za psie pieniądze, możesz zdobyć wpis, o jakim marzysz. Aplikując na Internetowe Portfolio, zyskujesz:

  • wpis do portfolio, 
  • prawdziwą publikację w Internecie podpisaną Twoim imieniem i nazwiskiem, 
  • możliwość pisania na dowolny temat, 
  • feedback od doświadczonego kolegi, 
  • możliwość uzyskania referencji, 

Pomogę Ci zaistnieć. 

Useme

Useme ma tę przewagę nad Good Content, że pozwala wysłać zgłoszenie, którym możesz spróbować przekonać potencjalnego zleceniodawcę, że się nadajesz. 

Dodatkowo to Ty wstawiasz stawkę, a nie zamawiający. 

Nie działa też zasada “Kto pierwszy, ten lepszy”. 

Nadal w pewnym stopniu działa to jak “Kto tańszy, ten lepszy”, ale na zdecydowanie mniejszą skalę, niż na GC. 

Grupy na Facebooku

To jedna z lepszych opcji polowania na zlecenia.

Wpisz:

  • copywriter, 
  • copywriting. 

Dołączaj, gdzie się da, i patrz, co dają. 

Ja należę do takich grup:

Good content grupy na FB

Dla zaawansowanych – SurferSEO

Napisałem “dla zaawansowanych”, bo SurferSEO kosztuje niecałe 300 zł miesięcznie i aktualnie może to być dla Ciebie zbyt duży wydatek. 

Poza tym, zagraniczni klienci będą wymagali jakości, której pewnie jeszcze nie prezentujesz. Podszkol się najpierw. 

A jak już będziesz mieć ten stabilny, miesięczny dochód i będzie Cię stać odżałować te 3 stówki (albo się z kimś ściepiesz), wtedy atakuj. 

Goodcontent – czy warto? Podsumowanie Goodcontent

Dla zleceniodawcy – warto. Napcha stronę treścią za niewielkie pieniądze, a jak będzie miał fuksa, to ta treść nawet będzie z sensem.

Dla zleceniobiorcy – nie warto. Urobisz się po łokcie za marne grosze. W tym przypadku Goodcontent nie jest najlepszym rozwiązaniem ani dla budowy portfolio, ani dla zarabiania kasy.

Goodcontent samo w sobie jest uczciwe. Udostępnia miejsce, gdzie zleceniodawcy mogą poszukiwać wykonawców, a wykonawcy zgłaszają się na zamówienia. Teoretycznie obie strony powinny być zadowolone. GC nie ingeruje w stawki. Rynek je kształtuje. Goodcontent to firma, biznes. Nie leży w ich interesie dbanie o cudzy interes. 

Dopóki rynek nie podniesie stawek, to będą głodowe.

Żeby była jasność – nie mam problemu z samą platformą Goodcontent. Mam problem z ludźmi, którzy z niej korzystają.

Samemu Goodcontent wzrost stawek jest na rękę, ponieważ pobiera prowizję od wynagrodzenia. Im więcej zarobią copywriterzy, tym więcej zarobi Goodcontent.

FAQ – najczęściej zadawane pytania o opinie na temat Goodcontent – czy warto?

Czy z Goodcontent można się utrzymać?

Nie. To znaczy tak, pod warunkiem, że nie potrzebujesz jedzenia, ubrań, nie płacisz za mieszkanie. 
Ale tak całkiem serio za 5 zł pisałem w liceum prace domowe z angielskiego. Szanujmy się.

Jak zarabiać na Goodcontent?

Jeżeli to naprawdę Twoja jedyna opcja zdobycia pieniędzy, to zarejestruj się na portalu i rezerwuj zlecenia. Odrób pańszczyznę i idź na swoje jak najszybciej.

Ile można zarobić na Goodcontent?

Niewiele. Na wyższe stawki trzeba zasłużyć. Średnia stawka, z tego, co liczyłem, to jakieś 3,50 zł/1000 zzs. 1000 znaków pisze się, powiedzmy, pół godziny. To daje 7 zł na godzinę i 56 zł dniówki minus podatek. 20 dni roboczych, weźmiesz coś koło 1000 zł.
Sporo też zależy od szczęścia i tego, czy zdążysz złapać dobrze płatne zlecenie, czy Ci je ktoś zabierze.

Jakie teksty można pisać na Goodcontent?

Wszystko zależy od zleceniodawców. Zamówienia pojawiają się głównie na średniej jakości artykuły blogowe, wpisy informacyjne, artykuły sponsorowane i opisy produktow oraz kategorii.

Similar Posts

4 Comments

  1. Ważny wpis, ale dwa duże przeoczenia!
    Od momentu rezerwacji masz 6 godzin na realizację zamówienia. Chyba że przekracza ileś znaków, to dają chyba za każde 1000 zzs dodatkowe 30 minut. Ludzkie pany.
    W przykładowym prywatnym zleceniu stawka 5,71 zł jest za cały tekst, który ma co najmniej 2500 zzs. Oznacza to, że maksymalna stawka do osiągnięcia to 2,86 zł za 1000 zzs. O ile nie przekroczysz minimalnej liczby znaków 🙂 Co prawda, możliwy jest napiwek za przekroczenie minimalnej liczby znaków albo jak tekst okaże się wysokiej jakości, ale pewnie nie jest to częsta praktyka.
    Swoją drogą to nazwiska zleceniodawców na GC mogą być wymyślone i nikt się nie przyczepi.
    Do zabawnych zleceń na GoodContent można dodać agencję copywriterską, która chciała wpis sponsorowany o istocie storytellingu w reklamie. Chyba wiemy, na czym będzie polegał model biznesowy 🙂

  2. Osobiście doświadczyłam sytuacji, kiedy zleceniodawca odrzucił mój tekst, a następnie umieścił go na swojej stronie internetowej. Po moich próbach dochodzenia swojego na GC serwis zablokował moje konto 🙂

    Jeśli chodzi o portfolio, to tak jak napisałeś. Napiszesz zajebisty tekst i co z tego, jak nie możesz się nim pochwalić. Pisałam teksty choćby na bloga Dawida Małychy, a nie mogę umieścić tego w swoim portfolio… Także trochę sad, że wiele copików nadal tam tkwi w nieświadomości, jak bardzo są wyzyskiwani.

  3. Na GoodContent trafiłem przez stronę zarabiaj na pisaniu. Szukałem czegoś, żeby sobie trochę dorobić i trafiłem na copywriting. Ta strona ma dobre pozycjonowanie, bo wyświetla się wysoko w wynikach wyszukiwania. Darmowy e-book wyglądał sensownie, więc zdecydowałem się na płatnego. Opinie klientów też wyglądały spoko. Nie wiedziałem, że były kupione, ale o tym później.
    E-book za 87 zł uczył jak pisać precle. Dziś już bym nie dał się na to nabrać, ale wtedy byłem kompletnie zielony w temacie.
    Autor opisywał w nim jak się zarejestrować na wszystkich 3 portalach dla copy:

      GoodContent
      Textbookers
      Giełda Tekstów

    Dostałem się do wszystkich 3, ale pisać zacząłem na GC. Zarobiłem tam kilka stówek i uciekłem czym prędzej.
    Odnośnie kupionych opinii:
    Każdy kto po kupnie e-booka napisze opinię dostaje gratis. Co prawda autor nie uzależnia gratisu od treści opinii, ale zasada wzajemności tak działa, że wszystkie wpisy są w samych superlatywach.
    Drugie miejsce, w którym zachwalane jest GC to kurs Kuby Karamary. Gość ma dobry marketing, ale moim zdaniem kurs nie warty jego ceny. Sam nie kupiłem, ale jak wyznacznikiem sukcesu po przerobieniu kursu jest trafienie na GC i zarobienie tam 700-800 zł miesięcznie to dziękuję za taką ofertę.
    I teraz się nie dziwię, że copy którzy na GC zarabiali 2-4 zł za 1k zzs, a trafiają później do agencji płacących 8-10 zł to myślą, że złapali Pana Boga za nogi.
    A taki Kuba w swoich nagraniach na YT twierdzi , że to dobra stawka. Może za precle tak. Gdzieś się spotkałem z określeniem „SEO wysrywy” i to chyba najlepiej oddaje charakter tych tekstów. I nic dziwnego, że potem Seowcy nie szanują copy.
    Z tym że agencje te marne 10 zł nie płacą za precle tylko za zapleczówki i artykuły blogowe.
    Więc jeśli to jest wyzysk to jak nazwać to co się dzieje na GoodContent?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.